Sanktuarium

Biczowanie

 Ogród Oliwny – wydarzenia zbawcze jakie dokonały się w Ogrojcu
– rozważaliśmy je tydzień temu.
Dzisiaj przyjrzymy się biczowaniu Zbawiciela.
Biczowanie to kolejna
po Modlitwie w Ogrójcu
tajemnica bolesna Różańca świętego.
Ach, widzę Syna mojego –
Przy słupie obnażonego, –
Rózgami zsieczonego!
Jakże przejmujące są słowa Maryi które za chwilę wyśpiewamy.

Biczowanie, jakie mieliśmy okazję oglądać w filmie “Pasja”, było niesamowitą torturą, tym bardziej okrutną i perwersyjną, że zadaną z wyrafinowaniem i bestialstwem.
Żołnierze wszystkich armii świata i wszystkich czasów umieją się zabawiać w wyrafinowany sposób i dziką przyjemność sprawia im widok lejącej się, ludzkiej krwi.
W zamyśle Piłata miało ono “zmiękczyć” zatwardziałe serca pospólstwa, a skrwawiony strzęp ludzkiego ciała miał wzbudzić litość w tłumach i wyjednać ułaskawienie dla Jezusa,
ale w rzeczywistości biczowanie było etapem wstępnym ostatecznej kary i miało “zmiękczyć” raczej skazańca.
Ukazany w filmie Pasja sadyzm oprawców nie jest przesadzony, jeśli przypomnimy sobie wybryki żołdaków różnych kultur, cywilizacji i okresów historycznych.
Dla Piłata proces Jezusa to tylko okazja do pokazania swojej władzy,
do udowodnienia Żydowskiej starszyźnie,
że to właśnie on jest tu prokuratorem,
a oni wasalami i poddanymi rzymskiego cezara.
Dla tłumów to okazja do rozrywki, a nawet do zarobienia paru groszy, bo przecież za kilka denarów czy srebrników można krzyczeć cokolwiek i domagać się śmierci nawet najbardziej sprawiedliwego.
Dziś często dziennikarze robią za żołnierzy i tłum.
Albo opłacani pajace.
Wykrzyczą każde hasło, byleby zagłuszyć prawdę.
Im głośniej i bardziej głupio, tym wydaje im się że lepiej.
Nie uszanują żadnych świętości.

I tak to było w historii ludzkości,
gdzie także polityka brała górę nad zwykłym ludzkim współczuciem
i gdzie żołnierze także wykazywali się wyjątkową gorliwością.

Biczowany i sponiewierany Chrystus przeżywa na swoim ciele wszystkie te cierpienia, męki i katusze zadawane milionom niewinnych ofiar tortur i prześladowań.
Jego krew przelana w czasie biczowania, to krew dziesiątków milionów ofiar ludzkich przelana w ciągu 20 wieków i nadal przelewana w czasie wszystkich wojen i konfliktów nawet tych najsprawiedliwszych i najbardziej politycznie uzasadnionych.
To setki i tysiące litrów ludzkiej krwi!!!!, przelewanej przez miliony ludzi mordowanych w imię najbardziej szlachetnych ideałów: “równości, braterstwa, wolności” i postępu ludzkości.

Powiedzmy to jeszcze raz wyraźnie:
Cała historia człowieka, to nieustannie powtarzające się biczowanie Jezusa, zadawanie bólu, znęcanie się nad ofiarami dla sadystycznej przyjemności oprawców.
Ci wszyscy, którzy protestowali przeciwko brutalnemu realizmowi filmu “Pasja” zapomnieli najwyraźniej, że tego rodzaju brutalizm jest chlebem powszednim człowieka od tysięcy lat.

W czasie procesu w pretorium Piłata tłumy krzyczały:
– “Krew Jego na nas i na dzieci nasze!”
i rzeczywiście Krew Jego spływa obficie na nas, leje się strumieniami w ludzkiej historii!
– “Krew Jego na nas i na dzieci nasze!”,
bo to także krew owych milionów dzieci rocznie, którym nie pozwala się narodzić, którym odmawia się prawa do życia, których krew jest przelewana zanim jeszcze zaczną samodzielnie oddychać.
– “Krew Jego na nas i na dzieci nasze!”
i na naszych zniedołężniałych i schorowanych rodziców, wobec których najlepiej zastosować eutanazję i w ten sposób rozwiązać jeden z trudniejszych problemów współczesnej wspaniałej i przebogatej cywilizacji.
Biczowanie Jezusa powtarza się na przestrzeni historii z przerażającym realizmem.
A ludzkie bestialstwo i przewrotna pomysłowość nie mają granic.
Chyba w żadnej innej dziedzinie ludzkiego życia pomysłowość i wynalazczość człowieka nie były tak rozwinięte jak w dziedzinie zabijania i zadawania kaźni.
Począwszy od wymyślnych biczów i krzyży rzymskich panów świata,
a na nie-mniej pomysłowych kulach rozrywających się w ciele postrzelonej ofiary skończywszy.
Począwszy od wielogodzinnych widowisk na arenach rzymskich cyrków, a skończywszy na telewizyjnych widowiskach przedstawiających na bieżąco i z detalami kolejne konflikty zbrojne współczesnej cywilizacji.
Aby doznać dreszczyku emocji nie trzeba już uczestniczyć w męczących spektaklach i widowiskach.
Wystarczy zasiąść wygodnie w fotelu przed telewizorem i oglądnąć kolejną dawkę horroru.
Chyba żadna inna dziedzina ludzkiej aktywności nie była tak dynamicznie rozwijana, jak właśnie dziedzina uśmiercania i zadawania bólu.

…Ale czy zdajemy sobie sprawę, że to biczowanie, znęcanie się nad drugim człowiekiem, wcale nie musi wyglądać tak brutalnie i drastycznie?
Czy zdajemy sobie sprawę, że czasami wystarczą słowa, żeby człowieka dosłownie ubiczować?
Czy my sami, w naszym codziennym życiu nie dokonujemy podobnych, sadystycznych aktów, w białych rękawiczkach?

Posłuchajmy prawdziwej historii:
Bożena miała niewiele ponad 18 lat, kiedy zaszła w ciążę.
Dla niej samej –kiedy się o tym dowiedziała- było to szokiem i w pierwszej chwili chciała się od razu pozbyć tego niechcianego dziecka, ale po kilku dniach, a szczególnie po rozmowie z życzliwą osobą uznała, że jedynym dobrym wyjściem z sytuacji będzie to dziecko urodzić.
Życzliwa osoba pokazała jej kilka zdjęć, na których poczęte dzieci wyglądały tak cudownie.
To przecież nie jest tylko kilka bezkształtnych komórek, to nie jest jedynie bezosobowy płód, to jest już człowiek, to jest dziecko, moje !!! dziecko, mówiła sobie Bożena w swoim dziecięcym jeszcze rozumowaniu.
Te kilka zdjęć i pełna powagi i zrozumienia rozmowa z bliska osobą uświadomiły jej, że nie wszyscy ją potępiają.
Oczywiście nikt nie pochwalał jej czynów i tego co zrobiła, ale przynajmniej ktoś pokazał jej, że nie wolno naprawiać jednych błędów przez popełnianie kolejnych, jeszcze gorszych.
Zrozumiała, że jej grzech nie może być zmazany przez inny, cięższy grzech morderstwa.
Niestety… matka i starsza siostra nie chciały nawet o tym słyszeć.
Według nich to był skandal i hańba dla ich rodziny.
Ojca już nie miała, bo odszedł od nich kiedy była jeszcze dzieckiem.
Z tamtego okresu pamiętała tylko nieustanne kłótnie w domu i matkę wiecznie niezadowoloną z małych zarobków ojca.
Podejrzewała, że ostatecznie odejście ojca było spowodowane ustawicznymi pretensjami i awanturami matki, która była wiecznie i ze wszystkiego niezadowolona.
Teraz też, reakcja matki na jej ciążę była jednoznaczna: “usunąć i nawet nie ma o czym dyskutować!”
Dla matki daleko ważniejsza była pozycja społeczna i reakcja sąsiadów, znajomych i krewnych, a szczególnie trzech ciotek – sióstr matki, które -jak zły sen- były stale obecne w życiu ich rodziny i wydawały nieodwołalne i kategoryczne wyroki o wszystkich i o wszystkim.
Tak było zawsze i w każdej trudnej sytuacji.
Zbierał się sejm „ciotek”, wydawał wyrok i podejmował nieodwołalną decyzję.
Także i w tej sytuacji tzw. “rada rodzinna” postanowiła jednoznacznie i definitywnie załatwić kłopotliwą sprawę.
Znaleziono życzliwego i wyrozumiałego ginekologa, który zgodził się – według nich po ludzku – potraktować młodą dziewczynę i pomóc jej, aby nie zmarnowała sobie życia już na początku.
Problem był tylko w tym, że Bożena nie chciała się zgodzić na takie “życzliwe rozwiązanie”.
Jaj matka nie mogła zrozumieć uporu głupiej i krnąbrnej córki, która koniecznie chciała sobie skomplikować życie i pozbyć się dziecka.
Tak było w ciągu pierwszych dwóch tygodni, kiedy Bożena zdecydowała nie pozbywać się dziecka.
A później było już tylko coraz gorzej.
Matka i ciotki, wspomagane przez starszą siostrę przypuszczały coraz bardziej bezpardonowe ataki, tłumacząc, strasząc, przekonując,
szantażując i próbując wymusić na dziewczynie zmianę jej decyzji.
…Były prośby, były groźby, był i szantaż; wyniesiesz się z domu, nikt cię tutaj nie będzie utrzymywał z bachorem!
…Co zrobić, gdzie pójść, niewielkie miasteczko w którym wszyscy wszystkich znają, w którym nie ma żadnej poradni życia rodzinnego, żadnego domu czy przytuliska dla samotnej matki.
Życzliwa osoba wprawdzie mówiła, że jej pomoże i nawet chciała z nią jechać do takiego domu prowadzonego przez zakonnice, ale Bożena bała się, że taka ucieczka z domu mogła zaszkodzić jej samej i tej osobie, jeśli matka się na nią zaweźmie ze swoimi siostrami.
A nagonka ze strony “rodziny” stawała się coraz bardziej zmasowana.
Od rana do wieczora, przy każdej okazji ponawiane groźby i drwiny.
Stało się to szczególnie złośliwe i okrutne, kiedy Bożena nie mogła już chodzić do szkoły, bo ciąża była już zbyt widoczna.
Do tych otwartych ataków ze strony matki, ciotek i starszej siostry dołączyły się jeszcze wymowne i pełne politowania ukradkowe spojrzenia sąsiadek, które z wyreżyserowaną dobrocią, życzliwością i faryzejską troską pytały: “Jak ty dziecko, poradzisz sobie z dzieckiem?”
W siódmym miesiącu ciąży Bożena przeszła już wszystkie możliwe stopnie upokorzenia i poniżenia,
zastraszenia i upodlenia ze strony “najbliższych” i poznała całą gamę obłudnie troskliwej życzliwości ze strony sąsiadek i znajomych.
Na początku ósmego miesiąca dała za wygraną i sama znalazła radykalne rozwiązanie kłopotliwej sytuacji.
Znaleziono ją martwą…
Na jej pogrzebie matka, siostra i trzy ciotki, wszystkie były ubrane w gustowne, czarne żakiety i wszystkie pięć płakały „szczerze” po stracie “nieodżałowanej córki, siostry i siostrzenicy” (jak głosił faryzejski napis na klepsydrze).

Tak!
Biczowanie Jezusa trwa nieustannie!
Biczujemy słowem: plotką, obmową, oszczerstwem, zwykłym pomówieniem.

Niemal codziennie w telewizji, w internecie biczuje się kolejnego biskupa, kapłana czy kogoś uczciwego.
Niestety często ku satysfakcji chrześcijan, którzy wypisz wymaluj – przypominają tłum urągający Jezusowi.

Dziwisz się ilości razów zadanych Jezusowi to popatrz na ostatnie kilka dni swojego życia – ile było obmowy, osądu, plotki.
Nieźle się Jezusowi oberwało.

Nie od żołnierzy i oprawców.
Ale ode mnie i od ciebie.
Kiedy wreszcie to pojmiemy.

Nie wystarczy rzewnie pośpiewać na Gorzkich żalach.

Zamiast pytać – jak oni mogli?
trzeba uderzyć się w piersi i zapytać:
ile jeszcze ja będę Jezusa biczować?!

I parę słów do tych pań, które wychodzą co jakiś czas na ulice w czerni.
Czyli w żałobie, bo albo zabiły albo zamierzają zabić.
Dobrze że w naszej okolicy nie ma takich czarnych protestów obłąkanych i zionących nienawiścią biednych zagubionych kobiet.
Chciałoby się powiedzieć:
Kobieta to nie jest maszynka do zabijania dzieci.
Łono kobiety ma być najbezpieczniejszym miejscem dla bezbronnej istoty, a nie trumną i grobem.

Dziękuję ci Jezu, ze moja mama jest zwykłą kobietą z Podkarpacia.
Bo gdyby była wyzwoloną feministką, na pewno nie ujrzał bym światła dziennego.
Albo bym się wstydził, że chodzi po ulicy jako morderczyni.

Boże daj opamiętanie biczującym Ciebie!
Daj opamiętanie kobietom, którą wolą zabić, niż pokochać.
Daj odpowiedzialność, że życie to nie jest zabawka.
Bo już raz zabawiono się okrutnie Twoim ciałem i ciągle cierpisz w każdym cierpiącym ciele. Dość tego biczowania!!!
. Rafał Cudziło

Biczowanie Read More »

Modlitwa w Ogrojcu

 Modlitwa w Ogrojcu
Biczowanie
Cierniem Ukoronowanie
Niesienie Krzyża
Ukrzyżowanie
Tajemnice bolesne będą teamami naszych tegorocznych rozważań pasyjnych.
Będziemy je rozważać
przechodząc od czasów Jezusa
przez historię chrześcijaństwa
a zwłaszcza po czasy współczesne.
Rozważania Męki Pańskiej rozpoczynamy od tego co stało się w Ogrójcu,
od tej jedynej i niepowtarzalnej modlitwy Boga-Człowieka, Jezusa Chrystusa,
w czasie której sam Bóg zaczął odczuwać lęk i drżenie,
od tej wstrząsającej chwili,
w której sam Bóg poci się krwawym potem.
…Warto jednak zobaczyć tę chwilę,
te kilka, kilkanaście minut modlitwy
w szerszym kontekście.
Zazwyczaj wzruszamy się śpiewając w Hymnie Gorzkich Żali:
Żal duszę ściska, serce boleść czuje, *
Gdy słodki Jezus na śmierć się gotuje; *
Klęczy w Ogrójcu, gdy krwawy pot leje, *
Me serce mdleje.
…Warto się zastanowić dlaczego?
Dlaczego???
Co spowodowało u Niego ów krwawy pot? Co takiego zobaczył,
co przeżył,
czym się przeraził ten 33 letni
Bóg-Człowiek (!),
iż doznał tak głębokiego wstrząsu,
że jak pisze św. Łukasz: “…Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię.”?
Czy widział wtedy tylko swoją własną mękę i śmierć?
Czy bał się jedynie tego, co Jego samego czekało?
Czy w tej chwili głębokiej i osobistej rozmowy z Ojcem nie widział także i tego wszystkiego, co miało spotkać Jego braci i siostry,
tak jak On; pogardzanych, odrzuconych, wyśmianych, prześladowanych?
Czyż nie widział i nie czuł całego bólu ludzkości,
tych wszystkich milionów umierających, odrzuconych, lekceważonych, wyśmiewanych, bezbronnych?
Czyż nie przeżywał także ich opuszczenia, ich lęku i ich trwogi?
Bóg człowiek pocący się gęstymi kroplami krwi,
przeżywa z całą wyrazistością
i rozdzierającym bólem
trwogę konania
wszystkich tych,
którzy …konali, …konają i …konać będą
w ciągu całej historii ludzkości.
On poci się krwawym potem, bo nosi w sobie lęk konania i agonię tych milionów – jak On niewinnych – skazańców, którzy oczekują na śmierć,
do śmierci się przygotowują,
swoją męczeńską śmierć boleśnie
i jeszcze przed śmiercią przeżywają.
To ich ból i ich lęk,
ich trwoga i ich przerażenie
jest powodem Jego bólu i trwogi konania.
Nie bez przyczyny bowiem pisze Izajasz w jednej z pieśni o cierpiącym Słudze Jahwe: “Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego.”
Ale także “Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy.
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie.”
On naprawdę wziął na siebie wszystkie nasze cierpienia i nasze lęki,
nasze choroby, ale i nasze grzechy,
nasze zwątpienia i nasze troski.
Ksiądz Massimo Astrua w swej niewielkiej książeczce: “I was prześladować będą. Męczennicy XX wieku”, pisze, że w pierwszych wiekach chrześcijaństwa zostało zamordowanych około 7 milionów 730 tysięcy chrześcijan.
I tak:
w roku 40 po Chrystusie – zginęło około 1 tysiąca chrześcijan
w roku 50 po Chrystusie – 1 400
w roku 150 po Chrystusie – 40 500
w roku 200 – nym po Chrystusie – 217 800
w roku 250 po Chrystusie – 1 171 000
w roku trzysetnym po Chrystusie – aż 6 .299.000
w sumie, ciągu trzech pierwszych wieków – 7 725 700 ludzi.
Ale warto pamiętać i o tym, że jedynie w ubiegłym, XX wieku zginęło ponad 45 milionów (!!!)
TAK 45 MILIONÓW chrześcijan, i to tylko dlatego, że byli wierzącymi.
Nie licząc milionów zabitych niewinnie w łonach matek.
I to wiek XX próbował nam wmówić, że “człowiek to brzmi dumnie”.
Dzisiaj na całym świecie codziennie tysiące osób oddaje życie za wiarę.
To także z ich powodu Jezus w Ogrójcu poci się krwawym potem.
To z ich powodu prosi swoich uczniów: “Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!”
Bo kiedy Pismo święte mówi: “On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby„.
– to można w tym obrazie widzieć także tych wszystkich, z którymi Chrystus się utożsamia,
a którzy jak On niewinnie skazani,
bez wyroku i bez sądu,
zostali straceni, potępieni, szykanowani, represjonowani, wyrzuceni na margines.
On rzeczywiście wziął na siebie cierpienia nas wszystkich,
a szczególnie tych najsłabszych.
On już w Ogrójcu przeżywa śmierć nie tylko swoją, ale i tych milionów niewinnych, na których wydano szydercze wyroki i których bestialsko zakatowano, zamordowano, utopiono, spalono,
tylko dlatego, że wierzyli w Chrystusa!
…Ale i tych zaszczutych w naszych czasami nieludzkich społecznościach,
wyśmianych i szykanowanych,
słabych i bezbronnych,
którymi nikt się nie przejmuje.
Obraz niewinnego baranka, pocącego się krwawym potem, to także obraz tych, którzy w naszych czasach (Afryce, w Azji, ale i w cywilizowanej Europie) cierpią prześladowanie i represje, tych o których Papież Jan Paweł II mówił, że jest “głosem tych, którzy głosu nie mają„.
…To za nich poci się krwawym potem,
to za nich modli się w Ogrodzie Oliwnym Bóg-Człowiek, Jezus Chrystus.
To za nich prosi, aby oszczędzony im został ten kielich goryczy, aby ominęła ich ta godzina.
On się z nimi utożsamia tak głęboko, że wszelkie zło, wszelka krzywda wyrządzona człowiekowi Jego dotyka ….
“Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.”.
Czy my zdajemy sobie sprawę, co znaczą te słowa?
“Wszystko !!!, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.”
A co ja uczyniłem?,
co ja nadal i codziennie czynię?
W jeden z książek historycznych, opisanej bardzo realistycznie czytamy:
W jednym z komunistycznych więzień Rumunii, w czasach stalinizmu trzymani byli klerycy, których poddawano wyrafinowanym torturom cielesnym i duchowym zanim zdecydowano się ich rozstrzelać.
Wieloosobowe cele więzienne pełne były robactwa i szczurów.
Brak było w celach podstawowych urządzeń sanitarnych, a klerycy załatwiali swoje potrzeby do wiader.
Aby ich zmusić do przyznania się do niepopełnionych win,
aby ich złamać i upokorzyć, codziennie rano,
po pobudce zanurzano im siłą głowę w wiadrach pełnych ich własnych ekskrementów.
Po kilku tygodniach tego rodzaju porannych ćwiczeń, klerycy byli już tak “wytresowani”, że sami, bez zewnętrznego przymusu “nurkowali” głową w wiadrach.
A ich oprawcy śmiali się z tej “porannej toalety”.
Byli tak otępiali stosowanymi wobec nich metodami przesłuchań, że nie protestowali nawet wtedy, kiedy życie każdego z tych kleryków kończyło się tym samym – strzałem w potylicę.
…“Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.”.
Chrystus w Ogrodzie Oliwnym poci się krwawym potem nie tylko dlatego,
że widzi swoją mękę i upokorzenie,
że przeżywa trwogę konania,
że sam “na śmierć się gotuje”.
On naprawdę “obarczył się naszym cierpieniem,
On naprawdę dźwigał nasze boleści
…a myśmy Go za skazańca uznali, za godnego pogardy,”
za kogoś, kim można bezkarnie pomiatać, z kogo można się bezkarnie śmiać.
Warto zrobić sobie rachunek sumienia i zapytać: ile z tych cierpień ja sam spowodowałem, do ilu niewinnych cierpień (być może nawet śmierci), ja się przyczyniłem?

Tak łatwo jest się wzruszać cierpieniami Chrystusa,
tak trudno dostrzec tegoż samego Chrystusa w człowieku żyjącym obok mnie.

Jezus wylewa pot, bo widzi ludzką obojętność na cierpienie, na zadawany ból, na odzieranie z godności.

Jakże dzisiaj Jezus cierpi bo Jego Meka i Krzyż są powodem bluźnierstwa w jednym z teatrów naszej ojczyzny,
w mieście gdzie rządzi osoba należąca do Odnowy w Duchu Świętym
i gdzie wierzący, przynajmniej za takich się podający – nie widzą w tym nic złego.
Jezus poci się krwawym potem, bo widzi te zgorszenia, widzi ludzkość,
która odrzuca Jego Mękę, Jego zbawienie.
Ba, robi sobie z tego kpiny, plugastwa i obrzydliwe diabelskie seanse.
To ludzkość!
A ja?…
Ile Jezus musi wypocić tej krwi zanim ja się nawrócę.
Zanim przestanę go katować w drugim człowieku?
Myślami, mową, uczynkiem …ale także i zaniedbaniem czyli umyciem rąk, albo co gorsza pocałunkiem Judasza.
Gdy trzeba mieć odwagę i powiedzieć – ja się z tym nie zgadzam.
Albo:
Ja nie mam prawa osądzać nikogo.
Kiedy mogę powiedzieć: dość! Nie godzi się tak mówić, oceniać, skazywać!
Ile jeszcze Jezus będzie wylewał krwawy pot nade mną?
Niech to będzie pytanie na najbliższy tydzień Wielkiego Postu.
Ile jeszcze Jezus będzie wylewał krwawy pot nade mną?

Ks. Rafał Cudziło

Modlitwa w Ogrojcu Read More »

Grzech

BRAK UFNOŚCI DO BOGA PODSTAWĄ GRZECHU
Rdz 3, 1-6
A wąż1 był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: «Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?» 2 Niewiasta odpowiedziała wężowi: «Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, 3 tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli». 4 Wtedy rzekł wąż do niewiasty: «Na pewno nie umrzecie! 5 Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».
6 Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł.

Nieposłuszeństwo Bogu może rodzić się z braku zaufania do Bożej Miłości. Nie potrafimy uwierzyć, że Bóg pragnie naszego dobra, że przykazania i nakazy Boże nie są dla nas ograniczeniem wolności, ale drogowskazem pośród niebezpieczeństw życia.
Czy zdarza się, że chcesz być mądrzejszy/a od Pana Boga w zakresie wiedzy, co jest dobre, a co złe? Czy masz zaufanie do wszystkich Jego przykazań?

GRZECH ODDALA OD BOGA
Rdz 3, 7-10
7 A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski.
8 Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. 9 Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: «Gdzie jesteś?» 10 On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się».

Grzech pierworodny sprawił, że zmienił się nasz sposób widzenia rzeczywistości. Wstydzimy się przed Bogiem naszej natury, zranionej przez grzech.
Nie potrafimy pokazać się Bogu tacy, jacy jesteśmy. Nie potrafimy stanąć w prawdzie przed sobą i Bogiem. Rządzi nami pycha. Chcielibyśmy być doskonali jak Bóg, bez wad, grzechów i słabości. W rzeczywistości uciekamy wtedy przed Miłosierdziem Bożym. Grzech oddala nas od Boga, jednakże nadal możemy doświadczać Łaski Boga, choć jest to utrudnione.
A jak to wygląda w Twoim życiu?

WSZYSCY ZGRZESZYLI
Rz 3,23
23 wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej,

Wszyscy jesteśmy obciążeni grzechem pierworodnym. Wszyscy mamy wrodzoną nieufność do Boga i skłonność, aby Go nie słuchać. Nie ma ludzi bez winy. Nawet najwięksi święci wiedzą, co to jest grzech, może zresztą oni najbardziej… Nawet najświętsze dusze pozbędą się swych ułomności dopiero w Niebie mówiła Św. Teresa z Lisieux.
Czy rozumiesz, co oznacza być pozbawionym chwały Bożej?

DUCH ŚWIĘTY PRZEKONUJE ŚWIAT O GRZECHU
J 16, 8-9;
On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. 9 O grzechu – bo nie wierzą we Mnie;

2Sm 11,1 – 12,25
1 Na początku roku, gdy królowie zwykli wychodzić na wojnę, Dawid wyprawił Joaba i swoje sługi wraz z całym Izraelem. Spustoszyli oni [ziemię] Ammonitów i oblegali Rabba. Dawid natomiast pozostał w Jerozolimie.

Grzech Dawida – Batszeba

2 Pewnego wieczora Dawid, podniósłszy się z posłania i chodząc po tarasie swego królewskiego pałacu, zobaczył z tarasu kąpiącą się kobietę. Kobieta była bardzo piękna. 3 Dawid zasięgnął wiadomości o tej kobiecie. Powiedziano mu: «To jest Batszeba, córka Eliama, żona Uriasza Chetyty». 4 Wysłał więc Dawid posłańców, by ją sprowadzili. A gdy przyszła do niego, spał z nią. A ona oczyściła się od swej nieczystości i wróciła do domu. 5 Kobieta ta poczęła, posłała więc, by dać znać Dawidowi: «Jestem brzemienna».
6 Wtedy Dawid wyprawił posłańca do Joaba: «Przyślij do mnie Uriasza Chetytę». Joab posłał więc Uriasza do Dawida. 7 Kiedy Uriasz do niego przyszedł, Dawid wypytywał się o powodzenie Joaba, ludu i walki. 8 Następnie rzekł Dawid Uriaszowi: «Wstąp do swojego domu i umyj sobie nogi!» Uriasz opuścił pałac królewski, a za nim niesiono dar ze stołu króla. 9 Uriasz położył się jednak u bramy pałacu królewskiego wraz ze wszystkimi sługami swojego pana, a nie poszedł do własnego domu.
10 Przekazano wiadomość Dawidowi: «Uriasz nie wstąpił do swego domu». Pytał więc Dawid Uriasza: «Czyż nie wracasz z drogi? Dlaczego nie wstępujesz do własnego domu?» 11 Uriasz odpowiedział Dawidowi: «Arka, Izrael i Juda przebywają w namiotach, podobnie też i pan mój, Joab, wraz ze sługami mego pana obozują w otwartym polu, a ja miałbym pójść do swojego domu, aby jeść, pić i spać ze swoją żoną? Na życie Pana i na twoje, czegoś podobnego nie uczynię»1. 12 Dawid więc rzekł do Uriasza: «Pozostań tu jeszcze dziś, a jutro cię odeślę». Uriasz został więc w Jerozolimie w tym dniu. Nazajutrz 13 Dawid zaprosił go, aby jadł i pił w jego obecności, aż go upoił. Wieczorem poszedł [Uriasz], położył się na swym posłaniu między sługami swojego pana, a do domu swojego nie wstąpił.
14 Następnego ranka napisał Dawid list do Joaba i posłał go za pośrednictwem Uriasza. 15 W liście napisał: «Postawcie2 Uriasza tam, gdzie walka będzie najbardziej zażarta, potem odstąpicie go, aby został ugodzony i zginął».
16 Joab obejrzawszy miasto, postawił Uriasza w miejscu, o którym wiedział, że walczyli tam najsilniejsi wojownicy. 17 Ludzie z miasta wypadli i natarli na Joaba. Byli zabici wśród ludu i sług Dawida; zginął też Uriasz Chetyta. 18 Joab przez wysłańców zawiadomił Dawida o całym przebiegu walki. 19 Posłańcowi dał następujące wyjaśnienie: «Jeśliby po opowiedzeniu królowi całego przebiegu walki do końca 20 król wpadł w gniew i zapytywał cię: „Dlaczego zbliżyliście się tak do miasta, by toczyć walkę? Czyż nie wiedzieliście, że strzelają z muru? 21 Kto zabił Abimeleka, syna Jerubbaala?3 Czyż nie kobieta, która zrzuciła na niego z muru kamień młyński, tak iż umarł w Tebes? Czemuż podchodziliście aż pod mury?” – powiesz: Sługa twój, Uriasz Chetyta, zginął również».
22 Posłaniec poszedł. Po przybyciu oznajmił Dawidowi wszystko, z czym go Joab posłał. 4. 23 Posłaniec odpowiedział Dawidowi: «Udało im się przemóc nas i wyjść przeciw nam w pole; odparliśmy ich aż do bramy. 24 Tymczasem łucznicy zaczęli strzelać z muru do twych sług. Dlatego to zginęło kilku ze sług królewskich. Zginął też sługa twój, Uriasz Chetyta». 25 Dawid oznajmił posłańcowi: «Tak powiesz Joabowi: „Nie trap się tym, co się stało. Miecz dosięga raz tego, raz innego. Bądź wytrwały w walce przeciwko miastu i zniszcz je!” Ty sam dodaj mu odwagi!»
26 Żona Uriasza dowiedziawszy się, że Uriasz, jej mąż, umarł, opłakiwała swego pana. 27 Gdy czas żałoby przeminął, posłał po nią Dawid i sprowadził do swego pałacu. Została jego żoną i urodziła mu syna. Postępek jednak, jakiego dopuścił się Dawid, nie podobał się Panu.

1 Pan posłał do Dawida [proroka] Natana. Ten przybył do niego i powiedział:
«W pewnym mieście było dwóch ludzi,
jeden był bogaczem, a drugi biedakiem.
2 Bogacz miał owce i wielką liczbę bydła,
3 biedak nie miał nic, prócz jednej małej owieczki, którą nabył.
On ją karmił i wyrosła przy nim wraz z jego dziećmi,
jadła jego chleb i piła z jego kubka,
spała u jego boku i była dla niego jak córka.
4 Raz przyszedł gość do bogacza,
lecz jemu żal było brać coś z owiec i własnego bydła,
czym mógłby posłużyć podróżnemu, który do niego zawitał.
Więc zabrał owieczkę owemu biednemu mężowi
i tę przygotował człowiekowi, co przybył do niego».
5 Dawid oburzył się bardzo na tego człowieka i powiedział do Natana: «Na życie Pana, człowiek, który tego dokonał, jest winien śmierci. 6 Nagrodzi on za owieczkę w czwórnasób, gdyż dopuścił się czynu bez miłosierdzia». 7 Natan oświadczył Dawidowi: «Ty jesteś tym człowiekiem. To mówi Pan, Bóg Izraela: Ja namaściłem cię na króla nad Izraelem. Ja uwolniłem cię z rąk Saula. 8 Dałem ci dom twojego pana, a żony twego pana na twoje łono, oddałem ci dom Izraela i Judy, a gdyby i tego było za mało, dodałbym ci jeszcze więcej. 9 Czemu zlekceważyłeś <słowo> Pana, popełniając to, co złe w Jego oczach? Zabiłeś mieczem Chetytę Uriasza, a jego żonę wziąłeś sobie za małżonkę. Zamordowałeś go mieczem Ammonitów. 10 Dlatego właśnie miecz nie oddali się od domu twojego na wieki1, albowiem Mnie zlekceważyłeś, a żonę Uriasza Chetyty wziąłeś sobie za małżonkę. 11 To mówi Pan: Oto Ja wywiodę przeciwko tobie nieszczęście z własnego twego domu, żony zaś twoje zabiorę sprzed oczu twoich, a oddam je twojemu współzawodnikowi, który będzie obcował z twoimi żonami – wobec tego słońca. 12 Uczyniłeś to wprawdzie w ukryciu, jednak Ja obwieszczę tę rzecz wobec całego Izraela i wobec słońca». 13 Dawid rzekł do Natana: «Zgrzeszyłem wobec Pana». Natan odrzekł Dawidowi: «Pan odpuszcza ci też twój grzech – nie umrzesz, 14 lecz dlatego, że przez ten czyn odważyłeś się wzgardzić2 Panem, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze».
15 Natan udał się potem do swego domu. Pan dotknął dziecko, które urodziła Dawidowi żona Uriasza, tak iż ciężko zachorowało. 16 Dawid błagał Boga za chłopcem i zachowywał surowy post, a wróciwszy do siebie, całą noc leżał na ziemi. 17 Dostojnicy jego domu, podszedłszy do niego, chcieli podźwignąć go z ziemi: bronił się jednak; w ogóle z nimi nie jadał. 18 W siódmym dniu dziecko zmarło. Słudzy Dawida obawiali się powiadomić go, że dziecko umarło. Twierdzili: «Jeżeli, gdy dziecko jeszcze żyło, przemawialiśmy do niego, a głosu naszego nie usłuchał, to jak możemy mu powiedzieć, że chłopiec umarł? Może uczynić [sobie] coś złego». 19 Gdy jednak Dawid zauważył, że słudzy jego rozmawiają szeptem, zrozumiał, że dziecko zmarło. Pytał więc sługi swoje: «Czy dziecko umarło?» Odpowiedzieli: «Umarło».
20 Dawid podniósł się z ziemi, umył się i namaścił, zmienił swe ubranie i wszedłszy do domu Pańskiego oddał pokłon. Powróciwszy do domu zażądał, by mu podano posiłek, którym się pożywił. 21 Słudzy na to mu powiedzieli: «Co ma znaczyć twój sposób postępowania? Gdy dziecko żyło – płakałeś, lecz gdy zmarło – powstałeś i posiliłeś się». 22 Odrzekł: «Dopóki dziecko żyło, pościłem i płakałem, gdyż mówiłem sobie: „Kto wie, może Pan nade mną się ulituje i dziecko będzie żyło?” 23 Tymczasem umarło. Po cóż mam pościć? Czyż zdołam je wskrzesić? Ja pójdę do niego, ale ono do mnie nie wróci».
24 Dawid okazywał współczucie dla swej żony Batszeby. Poszedł do niej i spał z nią. Urodził się jej syn, któremu dała imię Salomon. A Pan umiłował go 25 i posłał3 [o tym wiadomość], i za pośrednictwem Natana nazwał go Jedidiasz3 – ze względu na Pana.

Warunkiem powrotu do Miłosiernego Ojca jest uznanie swego grzechu. Człowiek często nie potrafi sam go zobaczyć tak długo, dopóki Bóg mu go nie wskaże. Bóg niejednokrotnie posługuje się ludźmi, jak w przypadku króla Dawida. Król Dawid długo pozostaje zaślepiony, dopiero prorok Natan uzmysławia mu, jaki jest naprawdę.
Jak reagujesz, gdy ktoś pokazuje Ci Twoje grzechy? Czy zdarza się Tobie nie przyjmować prawdy o sobie, pokazanej przez innych?

UZNANIE SWEJ GRZESZNOŚCI
Mk 2, 17;
Jezus usłyszał to i rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

Łk 18, 10-14

«Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. 11 Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. 12 Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. 13 Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” 14 Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten1. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

Jezus został posłany do grzeszników. Bardzo ważne jest więc dostrzeżenie i uznanie własnej grzeszności.
Celem życia chrześcijańskiego jednak nie jest dążenie do osiągnięcia bezgrzeszności, ale wzrost w łasce. Jeśli to pierwsze jest celem – to wpadnięcie w faryzeizm jest niemal nieuchronne.
Z kim tak naprawdę się utożsamiasz – z celnikiem czy faryzeuszem?

MIŁOSIERDZIE BOŻE
Łk 15,11-32;
Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów. 12 Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. 13 Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. 14 A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. 15 Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie4. 16 Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. 17 Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. 18 Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu5 i względem ciebie; 19 już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. 20 Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. 21 A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu6 i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. 22 Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! 23 Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, 24 ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić.
25 Tymczasem starszy jego syn7 przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. 26 Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. 27 Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. 28 Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. 29 Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. 30 Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. 31 Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. 32 A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”».

Mt 27, 3-5
Wtedy Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym 4 i rzekł: «Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną». Lecz oni odparli: «Co nas to obchodzi? To twoja sprawa». 5 Rzuciwszy srebrniki ku przybytkowi, oddalił się, potem poszedł i powiesił się.

Czasem bezpieczniej jest być wielkim grzesznikiem niż porządnym chrześcijaninem. Jeśli przyjmiemy postawę zadowolonego z siebie i swoich uczynków syna, możemy się z Jezusem rozminąć. Jeśli nie potrafimy dostrzec w sobie grzesznika, to Miłosierdzie Boże jest nam niepotrzebne, ale może też być tak, że nasze grzechy nas przytłaczają i przesłaniają Miłosierdzie Boże, grozi nam wówczas wpadnięcie w rozpacz.
Jaka jest Twoja postawa względem Miłosierdzia Bożego? Czy nie jest Ci obce poczucie bycia „porządnym chrześcijaninem”, lepszym od innych?

O SZCZĘŚLIWA WINA…
Rz 5, 20
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska

Dzięki niej poznaliśmy bezwarunkową miłość Boga do nas. Grzech jej nie zmienił. A zatem jestem grzesznikiem kochanym przez Ojca w niebie – to jest sensacyjna dobra nowina. Św. Tomasz z Akwinu mówi: „Nic nie sprzeciwia się temu, żeby natura ludzka po grzechu została przeznaczona do jeszcze wyższego celu. Bóg, bowiem dopuszcza zło, aby wyprowadzić z niego jeszcze większe dobro.” A hymn wielkanocny Exsultet głosi: „O szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel”.
Jak rozumiesz te słowa? Czy potrafisz je przyjąć do własnego życia?

Grzech Read More »

Miłość Boża

MIŁOŚĆ STWÓRCZA
Rdz 1,26-31
Początkiem naszej drogi do Boga jest uznanie siebie za stworzenia, który wyszły z kochających rąk Stwórcy. Powodem stworzenia nas i świata jest bezinteresowna Boża Miłość.
Zastanów się, jaki jest Twój obraz Boga. Czy myślałeś/aś o Bogu jako o swym Stwórcy?

MIŁOŚĆ NADAJĄCA NAM GODNOŚĆ DZIECI BOŻYCH
Ef 1, 3-14;

Tajemniczy plan zbawienia

3 Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa,
On napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym
na wyżynach niebieskich1 – w Chrystusie.
4 W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata,
abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem.
Z miłości 5 przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa,
według postanowienia swej woli,
6 ku chwale majestatu swej łaski,
którą obdarzył nas w Umiłowanym.
7 W Nim mamy odkupienie przez Jego krew –
odpuszczenie występków,
według bogactwa Jego łaski.
8 Szczodrze ją na nas wylał
w postaci wszelkiej mądrości i zrozumienia,
9 przez to, że nam oznajmił tajemnicę swej woli
według swego postanowienia, które przedtem w Nim powziął
10 dla dokonania pełni czasów,
aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie:
to, co w niebiosach, i to, co na ziemi2.
11 W Nim dostąpiliśmy udziału my również,
z góry przeznaczeni zamiarem Tego,
który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli,
12 po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu –
my, którzyśmy już przedtem nadzieję złożyli w Chrystusie.
13 W Nim także i wy3 usłyszawszy słowo prawdy,
Dobrą Nowinę waszego zbawienia,
w Nim również uwierzyliście i zostaliście naznaczeni pieczęcią4 Ducha Świętego, który był obiecany.
14 On jest zadatkiem naszego dziedzictwa w oczekiwaniu na odkupienie, które nas uczyni własnością5 [Boga], ku chwale Jego majestatu.

Bóg wybrał nas już przed założeniem świata i powołał do wielkiej godności – uczynienia nas swoimi przybranymi dziećmi. Tak nas kocha, że pragnie podzielić się z nami swą Boską naturą, pragnie naszego przebóstwienia. Nie zmieni tego planu żaden ludzki występek. Bóg chce być dobry wobec nas i obdarowywać nas, nawet, jeśli na to nie zasługujemy i nie rozumiemy Jego woli.
Czy jesteś świadomy/a tego, że jesteś wybrany przez samego Boga? Zastanów się, co znaczy dla Ciebie bycie dzieckiem Bożym.

MIŁOŚĆ BEZWARUNKOWA
Jr 31, 2-6;
Bóg nigdy nie cofa swej miłości, nie uzależnia jej od niczego.
Pokochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość – oto przesłanie Bożej Miłości dla każdego z nas.
Bóg nas kocha niezależnie od naszej wierności.
Czy kiedykolwiek myślałeś/aś, że miłość Boga do Ciebie zależy od Twoich uczuć, czy też od dobrego postępowania, czy od jeszcze czegoś innego?
Czy potrafisz za darmo przyjąć Bożą Miłość, czy chcesz sobie na nią zasłużyć?

MIŁOŚĆ NIEODWOŁALNA
Iz 54, 10a;

10 Bo góry mogą ustąpić
i pagórki się zachwiać,
ale miłość moja nie odstąpi od ciebie

 Rz 8, 35; 38-39

35 Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?

38 I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, 39 ani co wysokie14, ani co głębokie15, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.


Bóg zawsze pozostaje wierny tym, których stworzył. Boża Miłość jest nieodwołalna, dana jest raz na zawsze. Nikt ani nic nie może nas od tej Miłości oddzielić.
Czy miałeś/aś kiedyś w swoim życiu wrażenie, że Bóg Cię opuścił? Czy potrafisz dostrzec Miłość Bożą pośród różnych utrapień i przeciwności życiowych?

MIŁOŚĆ OFIARNA
J 3, 16

16 Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

Miłość nierozerwalnie łączy się z ofiarą. Aby dopełnić swą miłość do nas, Bóg ofiarował swego Syna. Bóg wydaje nam siebie, oddaje się nam całkowicie do dyspozycji, bez względu na to, jak Go przyjmiemy. On, Król Chwały, zasiada na cherubinach! I nie mogą pomieścić Go nawet Niebiosa! Był więc nasz Oblubieniec zupełnie szalony, by przyjść na ziemię do grzesznych ludzi, chcąc uczynić ich swoimi przyjaciółmi, swoimi bliskimi, podobnymi sobie – to słowa św. Teresy z Lisieux.
Czy rozumiesz, na czym polega szaleństwo Bożej Miłości?

MIŁOŚĆ MATCZYNA
Iz 49, 15-16;

15 Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu,
ta, która kocha syna swego łona?
A nawet, gdyby ona zapomniała,
Ja nie zapomnę o tobie8.
16 Oto wyryłem cię na obu dłoniach,
twe mury są ustawicznie przede Mną.

Łk12, 6-7

6 Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. 7 U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.


Bóg kocha Ciebie osobiście – jesteś jednym z wielu, a jednak dla Boga jesteś jedyny, niepowtarzalny, bardzo ważny. Kocha Cię, jak powinna kochać matka każde swe dziecko. Nieustannie przytula Cię do swego serca.
Czy masz pragnienie poczuć się w rękach dobrego Boga, jak niemowlę w objęciach swej matki?

 

MIŁOŚĆ OJCOWSKA
Syr 2, 1-9

1 Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu,
przygotuj swą duszę na doświadczenie!
2 Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy,
a nie trać równowagi w czasie utrapienia!
3 Przylgnij do Niego, a nie odstępuj,
abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim.
4 Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie,
a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały!
5 Bo w ogniu doświadcza się złoto,
a ludzi miłych Bogu – w piecu utrapienia1.
6 Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą,
prostuj swe drogi i Jemu zaufaj!
7 Którzy boicie się Pana, oczekujcie Jego zmiłowania,
nie zbaczajcie z drogi, abyście nie upadli.
8 Którzy boicie się Pana, zawierzcie Mu,
a nie przepadnie wasza zapłata.
9 Którzy boicie się Pana, spodziewajcie się dobra,
wiecznego wesela i zmiłowania!

Bóg kocha Cię również miłością ojcowską, wymagającą. Pragnie Twego dobra, chce Cię przemieniać i sprawiać, że staniesz się nowym człowiekiem.
Czy potrafisz trudne wydarzenia Twego życia odczytać jako wyraz Bożej Miłości – Miłości Ojcowskiej? Jaki jest Twój obecny obraz Boga? Na ile zmienił się on pod wpływem przeżytych dwóch tygodni? Czy do końca jesteś przekonany/a o tym, że jesteś umiłowanym dzieckiem Bożym? Jeśli tak, to jaka jest Twoja odpowiedź na tą prawdę?

Miłość Boża Read More »

Wolontariat

 

Powstał w październiku 2016 roku.

Działa we współpracy z Zespołem Szkół w Radomyślu

– Akcja zbierania zabawek dla Domów Dziecka – obdarowano dwa Domy Dziecka, kolejne w najbliższym czasie
– Zbiórka nakrętek na budowę hospicjum w Skowierzynie
– Jałmużna wielkopostna
– Telefon na misje – przekazano kilkanaście telefonów

– Zbiórka dla misjonrzy
– Zabawki dla Domu Dziecka
– Nakrętki

Wolontariat Read More »

Grzechy języka

Używając języka, człowiek przekazuje i uzewnętrznia swoje uczucia. Posługując się tym darem człowiek może uwielbiać, błogosławić Boga, ale także znieważać ludzi. Czego więc powinniśmy się wystrzegać i unikać, by przez słowo nie niszczyć naszych relacji z Bogiem, wspólnotą i drugim człowiekiem? Niewątpliwie grzechy języka stanowią grupę wykroczeń, które zaburzają nasze relacje z drugim człowiekiem.

Święta Siostra Faustyna zapisała w „Dzienniczku” słowa, które podpowiadają nam w jaki sposób mamy okazywać miłosierdzie. „Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia: czyn, słowo, modlitwa.” (Dz. 742). Warte zatrzymania się są także słowa obietnicy dla tych, którzy podejmą wysiłek szerzenia miłosierdzia Bożego: „Dusze, które szerzą cześć miłosierdzia mojego, osłaniam przez życie całe, jak czuła matka swe niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im sędzią, ale miłosiernym Zbawicielem” (Dz. 1075).

Święta Faustyna, Rok Miłosierdzia i nasze słowa

W trwającym Roku Miłosierdzia słowa te powinny poruszyć głębiej nasze serca, stać się tematem naszej refleksji i prowadzić nas do konkretnych postanowień i czynów. Jednym ze sposobów czynienie miłosierdzia o jakim pisze św. Faustyna jest słowo. Poświęćmy wiec chwilę uwagi, by dokonać głębszej refleksji nad sposobem używania przez nas pięknego daru, jakim jest mowa. Słowo może być przez nas używane w sposób dobry, budujący, pocieszający, może wyrażać przebaczenie, uznanie i podziw, wtedy jest ono słowem niosącym ze sobą miłosierdzie i ewangeliczną ufność. Chodzi o tę ufność, która jest wyrazem autentycznego, osobistego zawierzenia całego swojego życia Jezusowi Miłosiernemu. Tylko w Nim znajdziemy źródło dobrych czynów i słów, którymi możemy później obdarować innych ludzi, bez względu na to czy są nam oni przychylni, czy też nie.

Używając języka, pomnażamy dobro

Jedynie z takiej postawy mogą płynąć szczere słowa pocieszenia i zachęty skierowane do drugiego człowieka. Łączy się to ze staraniem, by w codzienności przekazywać bliźnim dobre wiadomości, pozytywne wydarzenia, które stały się udziałem naszym lub naszych bliskich i mówią nam o bezinteresownej dobroci i miłości. Używając języka, człowiek przekazuje i uzewnętrznia swoje uczucia. Posługując się tym darem człowiek może uwielbiać, błogosławić Boga, ale także znieważać, a nawet niszczyć ludzi. W codzienności nieustannie spotykamy się z dwoma światami. Światem Słowa, które buduje i umacnia nas i innych ludzi. Rzeczywistością Słowa Boga, które usłyszane umacnia nas do tego, by postępować i mówić tak, jak mówił Jezus – z miłością, cierpliwością i szacunkiem oraz ze światem słowa, które niesie ze sobą ból, pesymizm i grzech.

Język – burzyciel relacji

Czego więc powinniśmy się wystrzegać i unikać, by przez słowo nie niszczyć naszych relacji z Bogiem, wspólnotą i drugim człowiekiem? Niewątpliwie grzechy języka stanowią grupę wykroczeń, które zaburzają nasze relacje z drugim człowiekiem. Są one bardzo częstym powodem waśni, sporów, a niejednokrotnie ludzkich tragedii. Do głównych grzechów języka zaliczamy: przekleństwo, kłamstwo, szemranie, obmowę, wulgaryzmy, plotkę, oszczerstwo, szyderstwo, osądzanie, pochlebstwo, gadulstwo, fałszywą przysięgę, donosicielstwo, bluźnierstwo, nieprzyzwoite żarty, krytykanctwo.

Zamiast zakończenia

Świadczenie miłosierdzia słowem wymaga od nas wiele trudu i samozaparcia. Starajmy się więc uczyć tej trudnej sztuki od Tego, który codziennie przemawia do nas w Swoim słowie na Eucharystii, podczas medytacji – od Jezusa Chrystusa. Niech Jego Słowa przynoszą w nas błogosławione owoce i przemieniają nasze serca tak, aby płynące z nich postawy i słowa były odbiciem prawdy, miłości i miłosierdzia.

Opracowała s.M. Dawida Sorokowska

Grzechy języka Read More »

Kpina,ironia,ośmieszanie

Ironiczne, kpiące i pogardliwe traktowanie bliźniego może przyjąć jedną z trzech form: poniżające zwracanie się do kogoś bez świadków, ośmieszanie kogoś w obecności innych, lekceważące wyrażanie się o kimś przed innymi. Każda z tych form ironii jest grzeszna, godzi bowiem w godność człowieka, stanowi zaprzeczenie miłości. Grzeszna drwina może dotyczyć ułomności fizycznych, których nie można zmienić, np. wyglądu, jąkania się, seplenienia. Może też dotyczyć braków intelektualnych, moralnych itp. Ośmieszanie w celu poniżenia jest grzechem. To bowiem, co mówimy, ma wypływać z miłości i mieć na celu doprowadzenie do jakiegoś dobra. Ironia natomiast wyraża pogardę wobec kogoś, ujawnia lekceważące traktowanie bliźniego. Bardzo przykre i raniące jest zwłaszcza publiczne ośmieszanie kogoś. Takie poniżające formy traktowania ranią człowieka, rodzą w nim różne lęki i obawy utrudniające nawiązanie kontaktu. Ośmieszony człowiek może bać się coś powiedzieć z obawy przed nową drwiną, przed wyśmianiem jego poglądów czy sposobu mówienia, np. dialektu, którym się posługuje. Drwina może dotyczyć nie tylko braków człowieka. Nieraz celem kpin stają się dobre cechy, takie jak prawość, świętość i czystość. 

Kpina,ironia,ośmieszanie Read More »

Krytykanctwo

Wystarczy wspomnieć, że faryzeusze non-stop krytykowali Jezusa, bo cokolwiek by nie uczynił, było zawsze źle. Krytykowanie kogoś, ganienie go, zwracanie mu uwagi staje się grzeszne, gdy nie wypływa z miłości, lecz np. z pragnienia upokorzenia, wywyższenia siebie, dokuczenia komuś, zemszczenia się itp. Krytykując kogoś, omawia się znane wszystkim błędy, natomiast przy obmowie wyjawia się ułomności nie znane rozmówcy. Krytykańctwo jest odtwórcze, nie wnosi kreatywności. Nadmierne upominanie, ganienie i krytykowanie, ciągle powtarzane – chociaż ktoś już dobrze zna swoje błędy, grzechy i słabości – może doprowadzić bliźniego do zniechęcenia, a więc utrudnić mu poprawę swego postępowania (pomijając fakt, że może nie mieć wglądu w intencję drugiego człowieka). 

Krytykanctwo Read More »

Oszczerstwo

 O wiele cięższym gatunkowo wykroczeniem jest oszczerstwo, czyli fałszywe oskarżenie człowieka o popełnienie złego czynu, nazywane często oczernianiem lub potwarzą. W efekcie tego cierpi niewinny człowiek. Cierpi również – choć często nie zdaje sobie z tego sprawy – sam oczerniający, który zostaje obciążony moralnie za łzy i krzywdy, jakich doznaje oczerniany przez niego człowiek. Ten grzech jest jednym z najtrudniejszych do naprawienia.

Oszczerstwo Read More »

Donosicielstwo

 Donosicielstwo należy do tych grzechów, o których bardzo rzadko się mówi, jeszcze rzadziej się z niego spowiada, ale często spotyka w połączeniu z „lizusostwem” czy pochlebstwem. Polega ono na przekazywaniu „w zaufaniu” (tylko nikomu o tym nie mów) wiadomości o bliźnim, które objęte są sekretem. Donosicielstwo stoi w jawnej sprzeczności z miłością bliźniego. Donosicielstwo przede wszystkim podcina zaufanie społeczne, niszczy harmonię panująca w danej społeczności wprowadzając strach. W starożytnym Rzymie donosicielstwo było surowo karane, aby w ten sposób zapobiec obniżaniu się poziomu moralnego społeczeństwa. Donosicielstwo tym bardziej godne jest potępienia, że wśród motywów, którymi kieruje się donosiciel najczęściej spotyka się: chęć zysku, chęć przypodobania się ludziom w celu zrobienia kariery, chęć zemsty lub zazdrość.

Donosicielstwo Read More »