Sanktuarium

Zawierzenie

BEZWARUNKOWE ZAWIERZENIE SWEGO ŻYCIA JEZUSOWI

Dojście do celu, jakim jest podobieństwo do naszego Pana, wymaga zawierzenia swego życia Jezusowi. Jezus, który oczekuje od nas bezgranicznego powierzenia się Jemu, pokazuje nam swoim ziemskim życiem, na czym polega całkowite ogołocenie się ze wszystkiego.

Jezus Chrystus, jako Pan, nie staje przed nami jako wymagający ziemski władca, uciskający jednych, a rozdający zaszczyty drugim. Staje jako sługa ofiarowujący swoje życie, aby wyzwolić nas z niewoli grzechu, okrutniejszej niż wszystkie niewole Izraela.

JEZUS PANEM NIEBA I ZIEMI

Flp 2, 5-11

5 To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie.

6 On, istniejąc w postaci Bożej,

nie skorzystał ze sposobności,

aby na równi być z Bogiem,

7 lecz ogołocił samego siebie,

przyjąwszy postać sługi,

stawszy się podobnym do ludzi.

A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka,

8 uniżył samego siebie,

stawszy się posłusznym aż do śmierci –

i to śmierci krzyżowej.

9 Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył

i darował Mu imię

ponad wszelkie imię,

10 aby na imię Jezusa

zgięło się każde kolano

istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.

11 I aby wszelki język wyznał,

że Jezus Chrystus jest PANEM –

ku chwale Boga Ojca.

Chrystus Jezus, ogołocony z Boskich zaszczytów sługa, dzięki swemu bezgranicznemu posłuszeństwu, został Panem Nieba i Ziemi

Z czym kojarzy się Tobie panowanie? Na czym polega panowanie Jezusa Chrystusa?

WYZNANIE WIARY USTAMI I PRZYJĘCIE JEJ SERCEM

Rz 10, 9-10

9 Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. 10 Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia.

Prawdę, że Jezus jest Panem wyznajemy naszym życiem, mniej lub bardziej świadomie, od momentu naszego chrztu. To wtedy dokonało się przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Od tego dnia mamy coraz bardziej stawać się oddanymi naszemu Panu. Codziennie mamy wyznawać prawdę, że Jezus jest naszym Panem.

Co to znaczy wyznawać wiarę ustami i przyjąć ją sercem? Jak się to przekłada na Twoje życie?


WOLNY WYBÓR

Pwt 30, 15;

 

Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście.

 

Łk 16, 13

Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Bóg szanuje naszą wolność – daje nam możliwość decyzji. Możemy wybrać życie lub śmierć. Możemy służyć Bogu, możemy służyć Mamonie – najrozmaitszym bożkom, których jest tak dużo w naszym życiu. Słowo Boże mówi, że mamy być gorący albo zimni. Musimy się jasno opowiedzieć, komu chcemy służyć.

Komu chcesz służyć? Czy do końca służysz Bogu? Co jest Mamoną w Twoim życiu?

POMOC DUCHA ŚWIĘTEGO

1 Kor 12, 1-3

1 Nie chciałbym, bracia, byście nie wiedzieli o darach duchowych. 2 Wiecie, że gdyście byli poganami, ciągnęło was nieodparcie ku niemym bożkom. 3 Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: «Niech Jezus będzie przeklęty!». Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus»

Sami z siebie nie jesteśmy zdolni do uznania nikogo za swego Pana. Najchętniej bywamy sami panami własnego życia. Aby uznać Jezusa za Pana, potrzebna jest pomoc Ducha Świętego.

Czy zauważasz to we własnym życiu?

NIE KAŻDY, KTO MI MÓWI…

Mt 7, 21

Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.

Mogę codziennie powtarzać, że Jezus jest moim Panem, ale jeśli nie będę pełnić Jego woli, nic to nie da, nie wejdę do królestwa niebieskiego. O naszym zawierzeniu Jezusowi będzie decydowało pragnienie pełnienia Jego woli i  zgoda na krzyżowanie naszej woli, zgoda na krzyżowanie naszych planów.

Czy wiesz, na czym polega pełnienie woli Bożej? Na jakie trudności napotykasz w życiu według woli Bożej?

 

 

…DAJ NAM DZISIAJ

Mt 6, 11

Chleba naszego powszedniego3 daj nam dzisiaj;

Wezwaniem do zawierzenia Jezusowi jest prośba Modlitwy Pańskiej. Dzisiaj nam daj – i tylko na dzisiaj, nie na jutro, daj nam, Panie, potrzebne łaski.
Czy potrafisz na tyle zawierzyć Jezusowi, by nie kłopotać się o jutro?

NA WZÓR MARYI

Łk 1, 26-38

26 W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, 27 do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. 28 Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, ».

29 Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. 30 Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. 31 Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. 32 Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. 33 Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». 34 Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» 35 Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. 36 A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. 37 Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». 38 Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» Wtedy odszedł od Niej anioł.

Maryja, wypowiadając „tak”, nie wiedziała, na co się zgadza. Bóg tak kochał Maryję, że wybrał bardzo twardy sposób Jej traktowania. To jest najlepszy sposób, który pozwala na kształtowanie człowieka na obraz Syna Bożego.
Maryja jest nazywana Matką Zawierzenia. Jest nam dana na wzór bezgranicznego zawierzenia swego życia Jezusowi.

Za Jej przykładem nie bójmy się uczynić swoimi słowa:
Niech mi się stanie według słowa Twego!”

Miejsce na twoją modlitwę zawierzenia

Zawierzenie Read More »

Cierniem ukoronowanie

Modlitwa w Ogrójcu
Biczowanie
– to tematy naszych poprzednich rozważań pasyjnych.

Dziś kolejna tajemnica bolesna – Cierniem Ukoronowanie.

Ukoronowanie Cierniem –
Tą rozrywkę wymyślili sobie już – niejako dodatkowo – rzymscy żołnierze.
Jedynie Ewangelia według św. Jana opisuje to w krótkiej relacji:
„A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym.
Potem podchodzili do Niego i mówili: Witaj, królu żydowski! i policzkowali Go.
A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy.
Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym.
Piłat rzekł do nich: Oto Człowiek.”
Dla żołnierzy Jezus to tylko jeszcze jeden skazaniec,
bezbronny i bez prawa głosu,
bez możliwości protestu, który i tak miał zginąć.
Nie należało mu się żadne ludzie traktowanie,
żadne prawa,
żadna litość.
Można go było wykorzystać w najbardziej bestialski sposób,
można się było nim zabawić,
można go było zelżyć, zniszczyć, spotwarzyć, sponiewierać, wyśmiać, wyszydzić, opluć.
I tak właśnie zabawiali się skazańcem rzymscy żołnierze.
Można się nawet zastanawiać dlaczego jest tak, że już ci sami starożytni rzymianie ukuli powiedzenie: „homo homini lupus” – człowiek człowiekowi wilkiem.
Rzeczywiście czasami ma się wrażenie, że zwierzęta są lepsze niż ludzie.
Zwierzęta nie zabijają dla przyjemności, dla lubieżnej, sadystycznej radości, zwierzęta nie znęcają się nad ofiarą.
Zabijają z rywalizacji, z głodu.
Ale nie dla samej satysfakcji.
Człowiek niestety tak …
człowiek niestety bawi się zadawaniem bólu. Człowiek bardzo często zadaje ból, lży, poniewiera drugiego człowieka dla sadystycznej przyjemności, z pogardy,
a nawet tylko dla zabawy.
Gorszy cię to?
Powiesz, że takie rzeczy zdarzają się wyjątkowo, wśród zwyrodniałych żołdaków i nieludzkich, pozbawionych uczuć zboczeńców.
Czy na pewno?
A jakże często my sami tak właśnie bawimy się ludźmi?
Jakże często lżymy, niszczymy, poniżamy drugiego człowieka, traktujemy go jak śmiecie, jak zero, jak rzecz tylko dlatego, że jest od nas gorszy, może biedniejszy,
że nie protestuje, że nie ma siły się sprzeciwić, tylko dlatego,
że jest podporządkowany, poddany, w jakiś sposób zależny od nas.
Dla żołnierzy skazaniec o imieniu Jezus (oni pewno nawet nie znali Jego imienia, bo i po co zaprzątać sobie głowę taką drobnostką) – bo był tylko jednym z wielu niewolników, któremu nie należało się nic!
A ileż to w naszych międzyludzkich stosunkach takich właśnie, lekceważących i pogardliwych uwag, zachowań?
Ileż to razy nie zauważamy nawet, że ktoś jest na skraju wyczerpania, że ktoś nie jest w stanie dłużej znosić balastu swoich kłopotów i trosk, że po prostu jest u kresu sił?
A my mu jeszcze dokładamy, – czasami nawet tylko bezmyślnie – pogłębiamy jego cierpienie.

Ileż to razy drugi człowiek jest dla nas nikim,
nic nie znaczącym przechodniem,
obojętnie mijanym i beznamiętnie niezauważanym?
Czy nie jest i tak, że według naszych przekonań tak wielu ludziom nie przysługują żadne ludzkie prawa, że nie należy im się ludzkie traktowanie, odrobina życzliwości, czy zrozumienia, tylko dlatego że są inni. I nie muszą to być nawet pogardzani przez nas przestępcy, ale inni, po prostu inni, nieznani, odmienni, nie należący do naszej grupy, czy do naszej kultury.

Pewien misjonarz – zakonnik opowiedział wydarzenie, które widział na własne oczy:
W czasie mojej pracy w południowym Zairze – wspomina, miałem okazję widzieć jak w ramach plemiennych porachunków złapano człowieka wracającego z buszu z naręczem długiej, buszowej trawy służącej do pokrycia dachu lepianki. Zamieszki międzyplemienne były wynikiem politycznej gry ówczesnego gubernatora, który doskonale wiedział jak skłócić sąsiadujące plemiona, które wzajemnie wymyślały dla siebie coraz bardziej okrutne kary, tortury i sposoby śmierci.
Mógłby tez o tym wiele opowiedzieć nasz misjonarz – ks. Grzegorz Kasprzycki.
Otóż złapanego człowieka poddano natychmiastowemu procesowi i jedyną winą jaką mu udowodniono było to, że należy do (rzekomo) wrogiego plemienia.
Natychmiast też przystąpiono do egzekucji wymyślonej kary.
Najpierw z rozmyślnym i wyrafinowanym okrucieństwem przybito mu stopy zardzewiałymi gwoźdźmi do kawałka deski i kazano uciekać.
A kiedy ludzie widzieli, że skazany oczywiście nie może się ruszyć, obłożyli go niesioną przez niego trawą i najspokojniej w świecie podpalili. Rozdzierający krzyk tego, palonego żywcem człowieka do dzisiaj brzmi w moich uszach – opowiada, ale jeszcze bardziej przejmująco brzmi w moich uszach śmiech zebranej gawiedzi; mężczyzn, kobiet a nawet kilkuletnich dzieci.
Ktoś może powiedzieć: „no tak, wiadomo, dzika Afryka”.
Ale czy na pewno tylko w Afryce takie rzeczy się dzieją?
Czy nie przypominamy sobie nic z naszego, wysoce cywilizowanego świata i to nawet nie z bardzo odległej przeszłości …, sprzed kilku lat lub nawet kilku miesięcy?
Z ostatnich dni…
Czy nie jesteśmy świadkami tego rodzaju prześladowań rasowych, kulturowych czy etnicznych także u nas, w cywilizowanej Europie?
Czy nie przyglądaliśmy się tego rodzaju torturom zasiadając wygodnie przed telewizorem, ze szklanką kawy lub herbaty w ręku?
A dzienniki telewizyjne, filmy, programy tym większym cieszące się powodzeniem im więcej w nich nieszczęścia.
I nikt nie protestuje, nikt nie krzyczy, nie domaga się poszanowania praw ludzkich.
Większość epatuje się złem i barbarzyństwem cieknącym z ekranów naszych telewizorów.
Co więcej, nieśmiałe próby protestu przeciwko tego rodzaju przedstawieniom natychmiast są zakrzyczane w imię wolności wypowiedzi, wolności ekspresji, w imię wolności wyboru.
Codziennie ginie na świecie około 400 chrześcijan, rocznie ponad 130 tysięcy.
Świat oszalałby w protestach gdyby to chrześcijanie mordowali, ale że to oni są mordowani nikt się nie odzywa, nikt nie protestuje, nikt o tym nawet nie wspomina.
A to przecież Jezusa zabijają!!!

Człowiek człowiekowi wilkiem,
człowiek bawi się drugim człowiekiem,
człowiek lubuje się w poniżaniu, w deptaniu ludzkiej godności, w zadawaniu bólu, w szyderstwie, w drwinie, w policzkowaniu i to niekoniecznie tym fizycznym.
Ileż to razy w moim życiu bezmyślnie, bawiłem się ludzkim nieszczęściem, poiłem ludzką biedą, rozkoszowałem ludzkim poniżeniem i cierpieniem. Czy we mnie także nie drzemie rzymski, bezmyślny żołdak,
czy i we mnie także nie można by odkryć pokładów nieludzkiego sadyzmu, a może tylko bezmyślności, obojętności czy cynizmu?
Ja wiem, że teraz ktoś, kto słyszy te słowa może mi zarzucić, że w tej sprawie dzisiaj akurat jestem tu negatywistą, że widzę tylko ciemne strony, że przejaskrawiam, wyolbrzymiam, przesadzam.
Ale czy rzeczywiście przejaskrawiam, czy rzeczywiście wyolbrzymiam?
A nawet jeśli jest w tym trochę racji, to przecież podane przykłady nie są wyssane z palca i wszyscy doskonale wiemy, że są to jedynie pojedyncze przykłady tego wszystkiego, co działo się na przestrzeni wieków i co dzieje się do dzisiaj.
Jest to tylko szczyt góry lodowej zła, o czym my nie mamy zielonego pojęcia, o czym wie doskonale tylko Bóg,
bo On sam to wszystko, w tych wszystkich cierpiących i poniżanych, w tych wszystkich wyszydzonych i sponiewieranych – przecierpiał.

Męka Chrystusa trwa nadal i nadal człowiek znęca się nad Nim,
nad Chrystusem obecnym w drugim człowieku.
Nadal jest On poniżany i raniony, bity i torturowany, obrażany, wyśmiewany, wykpiony i pohańbiony – jak z rozczuleniem śpiewamy w Gorzkich Żalach.
I nadal nikt w Nim nie widzi Syna Bożego, ani nawet człowieka, któremu należy się szacunek.
Nadal jest to tylko skazaniec, śmieć, potępieniec, „ktoś od kogo się głowę z pogardą odwraca” – jak czytamy w jednej z pieśni Izajasza.
… ciekawe, że do tego momentu w procesie Chrystusa nie znalazł się nikt – no może poza żoną Piłata- kto by się za Nim wstawił, lub Mu współczuł.
To dopiero na drodze krzyżowej spotkamy Weronikę (o której wiemy tylko z tradycji), płaczące niewiasty i Szymona z Cyreny.
Ale to dopiero w ostatniej fazie Jego krzyżowej drogi, znaleźli się ludzie, którzy byli zdolni okazać odrobinę ludzkich uczuć.
W czasie procesu, biczowania, żołnierskich zabaw, koronowania cierniem nie znalazł się nikt, kto zobaczyłby w Nim cierpiącego, kto okazałby litość, kto okazały współczucie i przynajmniej nie dodawał bólu do już istniejącego cierpienia.
Nie jest przesadą mówienie o tym,
nie jest przesadą przypominanie o tych najbardziej ciemnych zakamarkach ludzkiej duszy.
Nie jest negatywizmem i samoudręczeniem mówienie człowiekowi: „uważaj, bo i w tobie także drzemią pokłady okrucieństwa”.
Męka Chrystusa nie tylko przez to jest wstrząsająca, że dokonała się raz, przed dwoma tysiącami lat na osobie Syna Bożego, Jezusa Chrystusa.
Ona dokonuje się nadal, powtarza się przez wieki.
I każdy z nas ma w niej osobisty udział i wkład.

Ilekroć z pogardą patrzę i odnoszę się do drugiego człowieka, ilekroć poniżam i szkaluję, obrażam bliźniego, ilekroć nawet tylko obojętnie przechodzę koło cierpiącego i poniżonego, tylekroć powtarza się biczowanie i koronowanie cierniem, tylekroć wyśmiewany i opluwany jest Chrystus.
To właśnie znaczą Jego słowa: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.”

Gdy wbijam kolejny cierń własnego osądu?
Cierń złośliwości…
by poczuć ulgę że drugiemu jest gorzej ode mnie…

Koronowanie cierniem to straszna tortura,
chociaż dla żołnierzy to była tylko rozrywka,
kilka chwil szyderstwa i kpiny.
Człowiek bowiem, którym się zabawiali przecież już nic nie znaczył, był tylko skrwawionym łachmanem, i tak przeznaczonym na zabicie.
A któżby się kimś takim przejmował?
Ale ta sama bestialska rozrywka kosztem drugiego człowieka powtarza się zawsze ilekroć ja zapominam, że drugi człowiek jest objawieniem się samego Boga, bo „Bóg go stworzył na obraz i podobieństwo swoje.”
A Chrystus, Który był najdoskonalszym obrazem Ojca stał się człowiekiem
i został tak potraktowany ….

„Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.
Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,
On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego.
Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy.
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich.
Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich.
Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich.

Pomyślę dzisiaj – ile cierni wbiłem na skronie Jezusa – zadając ból drugiemu.
Szczególnie szyderstwem…
obmową…
obnażeniem jego wad…

Jezu koronowany przeze mnie – ulituj się nade mną.

Cierniem ukoronowanie Read More »

MISTERIUM ODKUPIENIA

MISTERIUM ODKUPIENIA

 

WCIELENIE J 1, 1-14

1 Na początku było Słowo1,

a Słowo było u Boga1,

i Bogiem było Słowo.

2 Ono było na początku u Boga.

3 Wszystko przez Nie się stało,

a bez Niego nic się nie stało,

co się stało2.

4 W Nim było życie3,

a życie było światłością3 ludzi,

5 a światłość w ciemności świeci

i ciemność jej nie ogarnęła.

6 Pojawił się człowiek posłany przez Boga –

Jan mu było na imię4.

7 Przyszedł on na świadectwo,

aby zaświadczyć o światłości,

by wszyscy uwierzyli przez niego.

8 Nie był on światłością,

lecz [posłanym], aby zaświadczyć o światłości.

9 Była światłość prawdziwa,

która oświeca każdego człowieka,

gdy na świat przychodzi5.

10 Na świecie było [Słowo],

a świat stał się przez Nie,

lecz świat6 Go nie poznał6.

11 Przyszło do swojej własności,

a swoi Go nie przyjęli.

12 Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,

dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi7,

tym, którzy wierzą w imię Jego –

13 którzy ani z krwi,

ani z żądzy ciała,

ani z woli męża,

ale z Boga się narodzili8.

14 A Słowo stało się ciałem9

i zamieszkało9 wśród nas.

I oglądaliśmy Jego chwałę,

chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,

pełen9 łaski i prawdy.

 

Słowo stało się ciałem, aby nas zbawić i pojednać z Bogiem, abyśmy poznali w ten sposób Miłość Bożą, by być dla nas wzorem świętości, by uczynić nas „uczestnikami Boskiej natury”. „Jednorodzony Syn Boży, chcąc uczynić nas uczestnikami swego Bóstwa, przyjął naszą naturę, aby stawszy się człowiekiem, uczynić ludzi bogami” –św. Tomasz z Akwinu

Czy przeżywałeś/aś w ten sposób kiedykolwiek Boże Narodzenie?

MIŁOŚĆ UKRZYŻOWANA

Iz 53, 2-10

On wyrósł przed nami jak młode drzewo

i jakby korzeń2 z wyschniętej ziemi.

Nie miał On wdzięku ani też blasku,

aby na Niego popatrzeć,

ani wyglądu, by się nam podobał.

3 Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,

Mąż boleści, oswojony z cierpieniem,

jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa3,

wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.

4 Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,

On dźwigał nasze boleści4,

a myśmy Go za skazańca4 uznali,

chłostanego przez Boga i zdeptanego.

5 Lecz On był przebity za nasze grzechy,

zdruzgotany za nasze winy.

Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,

a w Jego ranach jest nasze zdrowie5.

6 Wszyscyśmy pobłądzili jak owce,

każdy z nas się obrócił ku własnej drodze6,

a Pan zwalił na Niego

winy nas wszystkich.

7 7 Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić,

nawet nie otworzył ust swoich.

Jak baranek na rzeź prowadzony,

jak owca niema wobec strzygących ją,

tak On nie otworzył ust swoich.

8 Po udręce i sądzie został usunięty9;

a kto się przejmuje Jego losem?10

Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących;

za grzechy mego ludu11 został zbity na śmierć.

9 Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi,

i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem12,

chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy

i w Jego ustach kłamstwo nie postało.

10 Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem.

Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy,

ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży13,

a wola Pańska spełni się przez Niego.

Bóg przyszedł do Ciebie w osobie swojego Syna, Jezusa Chrystusa. Przyszedł po to, aby powiedzieć Ci „ukochałem cię miłością odwieczną”. I aby Cię o tym przekonać, dał się Tobie i ludziom, do których przyszedł, źle potraktować, odrzucić, ukrzyżować.

Czy przeżyłeś/aś kiedyś taki moment w życiu, kiedy miałeś/aś świadomość, że Jezus oddaje się Tobie całkowicie, że umiera za Twój konkretny grzech, że to właśnie Ty, poprzez swoje grzechy, także skazujesz Jezusa na śmierć?

WEJŚĆ W PASCHĘ JEZUSA

Rz 6, 3-11

Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? 4 Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.

5 Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie. 6 To wiedzcie, że dla zniszczenia grzesznego ciała2dawny nasz człowiek został razem z Nim ukrzyżowany po to, byśmy już więcej nie byli w niewoli grzechu. 7 Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu3.

8 Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, 9 wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. 10 Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga. 11 Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie.

Chrzest jest zanurzeniem w Misterium Paschalnym Jezusa Chrystusa, w Jego przejściu poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Jest wejściem na drogę zadawania śmierci grzechowi i zmartwychwstawania do nowego życia.

Co znaczy dla Ciebie – być ochrzczonym? Czy jesteś świadomy/a konsekwencji chrztu? Czy je dostrzegasz w swoim życiu?

ŻYĆ PASCHĄ JEZUSA

Flp 3,8-11

I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa 9 i znalazł się w Nim – nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze3 – 10 przez poznanie Jego: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach – w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, 11 dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych.

 

Mt 5, 3-11

 

3 «Błogosławieni ubodzy w duchu3, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

4 Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.

5 Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

6 Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.

7 Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

8 Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

9 Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

10 Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

11 Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. 12 Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków4, którzy byli przed wami.

 

1 Tes 5, 16-18

Zawsze się radujcie, 17 nieustannie się módlcie! 18 W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was.

Postęp w życiu wewnętrznym polega na coraz głębszej realizacji łask chrztu św. oraz upodobnieniu się do Chrystusa przez życie w duchu ośmiu błogosławieństw.

Czy wierzysz w to, że każde wydarzenie Twojego życia, gdy będzie przeżywane z Jezusem, posłuży ku Twojemu dobru? Czy potrafisz dziękować za wszystkie niewygodne sytuacje, które Cię spotykają?

A W JEGO RANACH JEST NASZE ZDROWIE

Iz 53, 5b

Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,

a w Jego ranach jest nasze zdrowie

Uzdrowienie Twoich zranień jest możliwe, gdy ukryjesz się w ranach Chrystusa. Nie ma lepszej drogi do uzdrowienia niż zjednoczenie z Jego cierpieniem.
Popatrz na krzyż. Popatrz na wiszącego tam i krwawiącego Chrystusa – umierającego za Ciebie. Spotkaj się z Nim w Jego cierpieniu.

CZY PÓJDZIESZ ZA MNĄ?

Łk 9, 23

Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!

Dopiero kontemplacja Miłości Ukrzyżowanej może Cię uzdolnić do podjęcia decyzji oddania całego swojego życia Jezusowi, jako jedynemu swemu Zbawicielowi.
Panie Jezu, dziękuję Ci za Twój krzyż.

ZMARTWYCHWSTANIE

1 Kor 15, 14-28;

A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. 15 Okazuje się bowiem, żeśmy byli fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstają, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa. 16 Skoro umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał. 17 A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach4. 18 Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie.

Ef 2, 4-5

A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował,

5 i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni.

Nie wolno nam zatrzymywać się na krzyżu. Nasze Odkupienie zostało uwieńczone Zmartwychwstaniem. Zmartwychwstanie jest potwierdzeniem tego wszystkiego, co sam Chrystus czynił i czego nauczał. Jest potwierdzeniem Boskości Jezusa. Jesteśmy członkami Mistycznego Ciała, Zmartwychwstanie naszej Głowy otwiera nam, członkom tego Ciała, dostęp do nowego życia, polegającego na zwycięstwie nad śmiercią. Obdarza nas również przybranym synostwem i udziałem w chwale Chrystusa Zmartwychwstałego.

Wyjdź dzisiaj  na spotkanie ze swoim Zmartwychwstałym Panem.

MISTERIUM ODKUPIENIA Read More »

Biczowanie

 Ogród Oliwny – wydarzenia zbawcze jakie dokonały się w Ogrojcu
– rozważaliśmy je tydzień temu.
Dzisiaj przyjrzymy się biczowaniu Zbawiciela.
Biczowanie to kolejna
po Modlitwie w Ogrójcu
tajemnica bolesna Różańca świętego.
Ach, widzę Syna mojego –
Przy słupie obnażonego, –
Rózgami zsieczonego!
Jakże przejmujące są słowa Maryi które za chwilę wyśpiewamy.

Biczowanie, jakie mieliśmy okazję oglądać w filmie “Pasja”, było niesamowitą torturą, tym bardziej okrutną i perwersyjną, że zadaną z wyrafinowaniem i bestialstwem.
Żołnierze wszystkich armii świata i wszystkich czasów umieją się zabawiać w wyrafinowany sposób i dziką przyjemność sprawia im widok lejącej się, ludzkiej krwi.
W zamyśle Piłata miało ono “zmiękczyć” zatwardziałe serca pospólstwa, a skrwawiony strzęp ludzkiego ciała miał wzbudzić litość w tłumach i wyjednać ułaskawienie dla Jezusa,
ale w rzeczywistości biczowanie było etapem wstępnym ostatecznej kary i miało “zmiękczyć” raczej skazańca.
Ukazany w filmie Pasja sadyzm oprawców nie jest przesadzony, jeśli przypomnimy sobie wybryki żołdaków różnych kultur, cywilizacji i okresów historycznych.
Dla Piłata proces Jezusa to tylko okazja do pokazania swojej władzy,
do udowodnienia Żydowskiej starszyźnie,
że to właśnie on jest tu prokuratorem,
a oni wasalami i poddanymi rzymskiego cezara.
Dla tłumów to okazja do rozrywki, a nawet do zarobienia paru groszy, bo przecież za kilka denarów czy srebrników można krzyczeć cokolwiek i domagać się śmierci nawet najbardziej sprawiedliwego.
Dziś często dziennikarze robią za żołnierzy i tłum.
Albo opłacani pajace.
Wykrzyczą każde hasło, byleby zagłuszyć prawdę.
Im głośniej i bardziej głupio, tym wydaje im się że lepiej.
Nie uszanują żadnych świętości.

I tak to było w historii ludzkości,
gdzie także polityka brała górę nad zwykłym ludzkim współczuciem
i gdzie żołnierze także wykazywali się wyjątkową gorliwością.

Biczowany i sponiewierany Chrystus przeżywa na swoim ciele wszystkie te cierpienia, męki i katusze zadawane milionom niewinnych ofiar tortur i prześladowań.
Jego krew przelana w czasie biczowania, to krew dziesiątków milionów ofiar ludzkich przelana w ciągu 20 wieków i nadal przelewana w czasie wszystkich wojen i konfliktów nawet tych najsprawiedliwszych i najbardziej politycznie uzasadnionych.
To setki i tysiące litrów ludzkiej krwi!!!!, przelewanej przez miliony ludzi mordowanych w imię najbardziej szlachetnych ideałów: “równości, braterstwa, wolności” i postępu ludzkości.

Powiedzmy to jeszcze raz wyraźnie:
Cała historia człowieka, to nieustannie powtarzające się biczowanie Jezusa, zadawanie bólu, znęcanie się nad ofiarami dla sadystycznej przyjemności oprawców.
Ci wszyscy, którzy protestowali przeciwko brutalnemu realizmowi filmu “Pasja” zapomnieli najwyraźniej, że tego rodzaju brutalizm jest chlebem powszednim człowieka od tysięcy lat.

W czasie procesu w pretorium Piłata tłumy krzyczały:
– “Krew Jego na nas i na dzieci nasze!”
i rzeczywiście Krew Jego spływa obficie na nas, leje się strumieniami w ludzkiej historii!
– “Krew Jego na nas i na dzieci nasze!”,
bo to także krew owych milionów dzieci rocznie, którym nie pozwala się narodzić, którym odmawia się prawa do życia, których krew jest przelewana zanim jeszcze zaczną samodzielnie oddychać.
– “Krew Jego na nas i na dzieci nasze!”
i na naszych zniedołężniałych i schorowanych rodziców, wobec których najlepiej zastosować eutanazję i w ten sposób rozwiązać jeden z trudniejszych problemów współczesnej wspaniałej i przebogatej cywilizacji.
Biczowanie Jezusa powtarza się na przestrzeni historii z przerażającym realizmem.
A ludzkie bestialstwo i przewrotna pomysłowość nie mają granic.
Chyba w żadnej innej dziedzinie ludzkiego życia pomysłowość i wynalazczość człowieka nie były tak rozwinięte jak w dziedzinie zabijania i zadawania kaźni.
Począwszy od wymyślnych biczów i krzyży rzymskich panów świata,
a na nie-mniej pomysłowych kulach rozrywających się w ciele postrzelonej ofiary skończywszy.
Począwszy od wielogodzinnych widowisk na arenach rzymskich cyrków, a skończywszy na telewizyjnych widowiskach przedstawiających na bieżąco i z detalami kolejne konflikty zbrojne współczesnej cywilizacji.
Aby doznać dreszczyku emocji nie trzeba już uczestniczyć w męczących spektaklach i widowiskach.
Wystarczy zasiąść wygodnie w fotelu przed telewizorem i oglądnąć kolejną dawkę horroru.
Chyba żadna inna dziedzina ludzkiej aktywności nie była tak dynamicznie rozwijana, jak właśnie dziedzina uśmiercania i zadawania bólu.

…Ale czy zdajemy sobie sprawę, że to biczowanie, znęcanie się nad drugim człowiekiem, wcale nie musi wyglądać tak brutalnie i drastycznie?
Czy zdajemy sobie sprawę, że czasami wystarczą słowa, żeby człowieka dosłownie ubiczować?
Czy my sami, w naszym codziennym życiu nie dokonujemy podobnych, sadystycznych aktów, w białych rękawiczkach?

Posłuchajmy prawdziwej historii:
Bożena miała niewiele ponad 18 lat, kiedy zaszła w ciążę.
Dla niej samej –kiedy się o tym dowiedziała- było to szokiem i w pierwszej chwili chciała się od razu pozbyć tego niechcianego dziecka, ale po kilku dniach, a szczególnie po rozmowie z życzliwą osobą uznała, że jedynym dobrym wyjściem z sytuacji będzie to dziecko urodzić.
Życzliwa osoba pokazała jej kilka zdjęć, na których poczęte dzieci wyglądały tak cudownie.
To przecież nie jest tylko kilka bezkształtnych komórek, to nie jest jedynie bezosobowy płód, to jest już człowiek, to jest dziecko, moje !!! dziecko, mówiła sobie Bożena w swoim dziecięcym jeszcze rozumowaniu.
Te kilka zdjęć i pełna powagi i zrozumienia rozmowa z bliska osobą uświadomiły jej, że nie wszyscy ją potępiają.
Oczywiście nikt nie pochwalał jej czynów i tego co zrobiła, ale przynajmniej ktoś pokazał jej, że nie wolno naprawiać jednych błędów przez popełnianie kolejnych, jeszcze gorszych.
Zrozumiała, że jej grzech nie może być zmazany przez inny, cięższy grzech morderstwa.
Niestety… matka i starsza siostra nie chciały nawet o tym słyszeć.
Według nich to był skandal i hańba dla ich rodziny.
Ojca już nie miała, bo odszedł od nich kiedy była jeszcze dzieckiem.
Z tamtego okresu pamiętała tylko nieustanne kłótnie w domu i matkę wiecznie niezadowoloną z małych zarobków ojca.
Podejrzewała, że ostatecznie odejście ojca było spowodowane ustawicznymi pretensjami i awanturami matki, która była wiecznie i ze wszystkiego niezadowolona.
Teraz też, reakcja matki na jej ciążę była jednoznaczna: “usunąć i nawet nie ma o czym dyskutować!”
Dla matki daleko ważniejsza była pozycja społeczna i reakcja sąsiadów, znajomych i krewnych, a szczególnie trzech ciotek – sióstr matki, które -jak zły sen- były stale obecne w życiu ich rodziny i wydawały nieodwołalne i kategoryczne wyroki o wszystkich i o wszystkim.
Tak było zawsze i w każdej trudnej sytuacji.
Zbierał się sejm „ciotek”, wydawał wyrok i podejmował nieodwołalną decyzję.
Także i w tej sytuacji tzw. “rada rodzinna” postanowiła jednoznacznie i definitywnie załatwić kłopotliwą sprawę.
Znaleziono życzliwego i wyrozumiałego ginekologa, który zgodził się – według nich po ludzku – potraktować młodą dziewczynę i pomóc jej, aby nie zmarnowała sobie życia już na początku.
Problem był tylko w tym, że Bożena nie chciała się zgodzić na takie “życzliwe rozwiązanie”.
Jaj matka nie mogła zrozumieć uporu głupiej i krnąbrnej córki, która koniecznie chciała sobie skomplikować życie i pozbyć się dziecka.
Tak było w ciągu pierwszych dwóch tygodni, kiedy Bożena zdecydowała nie pozbywać się dziecka.
A później było już tylko coraz gorzej.
Matka i ciotki, wspomagane przez starszą siostrę przypuszczały coraz bardziej bezpardonowe ataki, tłumacząc, strasząc, przekonując,
szantażując i próbując wymusić na dziewczynie zmianę jej decyzji.
…Były prośby, były groźby, był i szantaż; wyniesiesz się z domu, nikt cię tutaj nie będzie utrzymywał z bachorem!
…Co zrobić, gdzie pójść, niewielkie miasteczko w którym wszyscy wszystkich znają, w którym nie ma żadnej poradni życia rodzinnego, żadnego domu czy przytuliska dla samotnej matki.
Życzliwa osoba wprawdzie mówiła, że jej pomoże i nawet chciała z nią jechać do takiego domu prowadzonego przez zakonnice, ale Bożena bała się, że taka ucieczka z domu mogła zaszkodzić jej samej i tej osobie, jeśli matka się na nią zaweźmie ze swoimi siostrami.
A nagonka ze strony “rodziny” stawała się coraz bardziej zmasowana.
Od rana do wieczora, przy każdej okazji ponawiane groźby i drwiny.
Stało się to szczególnie złośliwe i okrutne, kiedy Bożena nie mogła już chodzić do szkoły, bo ciąża była już zbyt widoczna.
Do tych otwartych ataków ze strony matki, ciotek i starszej siostry dołączyły się jeszcze wymowne i pełne politowania ukradkowe spojrzenia sąsiadek, które z wyreżyserowaną dobrocią, życzliwością i faryzejską troską pytały: “Jak ty dziecko, poradzisz sobie z dzieckiem?”
W siódmym miesiącu ciąży Bożena przeszła już wszystkie możliwe stopnie upokorzenia i poniżenia,
zastraszenia i upodlenia ze strony “najbliższych” i poznała całą gamę obłudnie troskliwej życzliwości ze strony sąsiadek i znajomych.
Na początku ósmego miesiąca dała za wygraną i sama znalazła radykalne rozwiązanie kłopotliwej sytuacji.
Znaleziono ją martwą…
Na jej pogrzebie matka, siostra i trzy ciotki, wszystkie były ubrane w gustowne, czarne żakiety i wszystkie pięć płakały „szczerze” po stracie “nieodżałowanej córki, siostry i siostrzenicy” (jak głosił faryzejski napis na klepsydrze).

Tak!
Biczowanie Jezusa trwa nieustannie!
Biczujemy słowem: plotką, obmową, oszczerstwem, zwykłym pomówieniem.

Niemal codziennie w telewizji, w internecie biczuje się kolejnego biskupa, kapłana czy kogoś uczciwego.
Niestety często ku satysfakcji chrześcijan, którzy wypisz wymaluj – przypominają tłum urągający Jezusowi.

Dziwisz się ilości razów zadanych Jezusowi to popatrz na ostatnie kilka dni swojego życia – ile było obmowy, osądu, plotki.
Nieźle się Jezusowi oberwało.

Nie od żołnierzy i oprawców.
Ale ode mnie i od ciebie.
Kiedy wreszcie to pojmiemy.

Nie wystarczy rzewnie pośpiewać na Gorzkich żalach.

Zamiast pytać – jak oni mogli?
trzeba uderzyć się w piersi i zapytać:
ile jeszcze ja będę Jezusa biczować?!

I parę słów do tych pań, które wychodzą co jakiś czas na ulice w czerni.
Czyli w żałobie, bo albo zabiły albo zamierzają zabić.
Dobrze że w naszej okolicy nie ma takich czarnych protestów obłąkanych i zionących nienawiścią biednych zagubionych kobiet.
Chciałoby się powiedzieć:
Kobieta to nie jest maszynka do zabijania dzieci.
Łono kobiety ma być najbezpieczniejszym miejscem dla bezbronnej istoty, a nie trumną i grobem.

Dziękuję ci Jezu, ze moja mama jest zwykłą kobietą z Podkarpacia.
Bo gdyby była wyzwoloną feministką, na pewno nie ujrzał bym światła dziennego.
Albo bym się wstydził, że chodzi po ulicy jako morderczyni.

Boże daj opamiętanie biczującym Ciebie!
Daj opamiętanie kobietom, którą wolą zabić, niż pokochać.
Daj odpowiedzialność, że życie to nie jest zabawka.
Bo już raz zabawiono się okrutnie Twoim ciałem i ciągle cierpisz w każdym cierpiącym ciele. Dość tego biczowania!!!
. Rafał Cudziło

Biczowanie Read More »

Modlitwa w Ogrojcu

 Modlitwa w Ogrojcu
Biczowanie
Cierniem Ukoronowanie
Niesienie Krzyża
Ukrzyżowanie
Tajemnice bolesne będą teamami naszych tegorocznych rozważań pasyjnych.
Będziemy je rozważać
przechodząc od czasów Jezusa
przez historię chrześcijaństwa
a zwłaszcza po czasy współczesne.
Rozważania Męki Pańskiej rozpoczynamy od tego co stało się w Ogrójcu,
od tej jedynej i niepowtarzalnej modlitwy Boga-Człowieka, Jezusa Chrystusa,
w czasie której sam Bóg zaczął odczuwać lęk i drżenie,
od tej wstrząsającej chwili,
w której sam Bóg poci się krwawym potem.
…Warto jednak zobaczyć tę chwilę,
te kilka, kilkanaście minut modlitwy
w szerszym kontekście.
Zazwyczaj wzruszamy się śpiewając w Hymnie Gorzkich Żali:
Żal duszę ściska, serce boleść czuje, *
Gdy słodki Jezus na śmierć się gotuje; *
Klęczy w Ogrójcu, gdy krwawy pot leje, *
Me serce mdleje.
…Warto się zastanowić dlaczego?
Dlaczego???
Co spowodowało u Niego ów krwawy pot? Co takiego zobaczył,
co przeżył,
czym się przeraził ten 33 letni
Bóg-Człowiek (!),
iż doznał tak głębokiego wstrząsu,
że jak pisze św. Łukasz: “…Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię.”?
Czy widział wtedy tylko swoją własną mękę i śmierć?
Czy bał się jedynie tego, co Jego samego czekało?
Czy w tej chwili głębokiej i osobistej rozmowy z Ojcem nie widział także i tego wszystkiego, co miało spotkać Jego braci i siostry,
tak jak On; pogardzanych, odrzuconych, wyśmianych, prześladowanych?
Czyż nie widział i nie czuł całego bólu ludzkości,
tych wszystkich milionów umierających, odrzuconych, lekceważonych, wyśmiewanych, bezbronnych?
Czyż nie przeżywał także ich opuszczenia, ich lęku i ich trwogi?
Bóg człowiek pocący się gęstymi kroplami krwi,
przeżywa z całą wyrazistością
i rozdzierającym bólem
trwogę konania
wszystkich tych,
którzy …konali, …konają i …konać będą
w ciągu całej historii ludzkości.
On poci się krwawym potem, bo nosi w sobie lęk konania i agonię tych milionów – jak On niewinnych – skazańców, którzy oczekują na śmierć,
do śmierci się przygotowują,
swoją męczeńską śmierć boleśnie
i jeszcze przed śmiercią przeżywają.
To ich ból i ich lęk,
ich trwoga i ich przerażenie
jest powodem Jego bólu i trwogi konania.
Nie bez przyczyny bowiem pisze Izajasz w jednej z pieśni o cierpiącym Słudze Jahwe: “Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego.”
Ale także “Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy.
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie.”
On naprawdę wziął na siebie wszystkie nasze cierpienia i nasze lęki,
nasze choroby, ale i nasze grzechy,
nasze zwątpienia i nasze troski.
Ksiądz Massimo Astrua w swej niewielkiej książeczce: “I was prześladować będą. Męczennicy XX wieku”, pisze, że w pierwszych wiekach chrześcijaństwa zostało zamordowanych około 7 milionów 730 tysięcy chrześcijan.
I tak:
w roku 40 po Chrystusie – zginęło około 1 tysiąca chrześcijan
w roku 50 po Chrystusie – 1 400
w roku 150 po Chrystusie – 40 500
w roku 200 – nym po Chrystusie – 217 800
w roku 250 po Chrystusie – 1 171 000
w roku trzysetnym po Chrystusie – aż 6 .299.000
w sumie, ciągu trzech pierwszych wieków – 7 725 700 ludzi.
Ale warto pamiętać i o tym, że jedynie w ubiegłym, XX wieku zginęło ponad 45 milionów (!!!)
TAK 45 MILIONÓW chrześcijan, i to tylko dlatego, że byli wierzącymi.
Nie licząc milionów zabitych niewinnie w łonach matek.
I to wiek XX próbował nam wmówić, że “człowiek to brzmi dumnie”.
Dzisiaj na całym świecie codziennie tysiące osób oddaje życie za wiarę.
To także z ich powodu Jezus w Ogrójcu poci się krwawym potem.
To z ich powodu prosi swoich uczniów: “Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!”
Bo kiedy Pismo święte mówi: “On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby„.
– to można w tym obrazie widzieć także tych wszystkich, z którymi Chrystus się utożsamia,
a którzy jak On niewinnie skazani,
bez wyroku i bez sądu,
zostali straceni, potępieni, szykanowani, represjonowani, wyrzuceni na margines.
On rzeczywiście wziął na siebie cierpienia nas wszystkich,
a szczególnie tych najsłabszych.
On już w Ogrójcu przeżywa śmierć nie tylko swoją, ale i tych milionów niewinnych, na których wydano szydercze wyroki i których bestialsko zakatowano, zamordowano, utopiono, spalono,
tylko dlatego, że wierzyli w Chrystusa!
…Ale i tych zaszczutych w naszych czasami nieludzkich społecznościach,
wyśmianych i szykanowanych,
słabych i bezbronnych,
którymi nikt się nie przejmuje.
Obraz niewinnego baranka, pocącego się krwawym potem, to także obraz tych, którzy w naszych czasach (Afryce, w Azji, ale i w cywilizowanej Europie) cierpią prześladowanie i represje, tych o których Papież Jan Paweł II mówił, że jest “głosem tych, którzy głosu nie mają„.
…To za nich poci się krwawym potem,
to za nich modli się w Ogrodzie Oliwnym Bóg-Człowiek, Jezus Chrystus.
To za nich prosi, aby oszczędzony im został ten kielich goryczy, aby ominęła ich ta godzina.
On się z nimi utożsamia tak głęboko, że wszelkie zło, wszelka krzywda wyrządzona człowiekowi Jego dotyka ….
“Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.”.
Czy my zdajemy sobie sprawę, co znaczą te słowa?
“Wszystko !!!, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.”
A co ja uczyniłem?,
co ja nadal i codziennie czynię?
W jeden z książek historycznych, opisanej bardzo realistycznie czytamy:
W jednym z komunistycznych więzień Rumunii, w czasach stalinizmu trzymani byli klerycy, których poddawano wyrafinowanym torturom cielesnym i duchowym zanim zdecydowano się ich rozstrzelać.
Wieloosobowe cele więzienne pełne były robactwa i szczurów.
Brak było w celach podstawowych urządzeń sanitarnych, a klerycy załatwiali swoje potrzeby do wiader.
Aby ich zmusić do przyznania się do niepopełnionych win,
aby ich złamać i upokorzyć, codziennie rano,
po pobudce zanurzano im siłą głowę w wiadrach pełnych ich własnych ekskrementów.
Po kilku tygodniach tego rodzaju porannych ćwiczeń, klerycy byli już tak “wytresowani”, że sami, bez zewnętrznego przymusu “nurkowali” głową w wiadrach.
A ich oprawcy śmiali się z tej “porannej toalety”.
Byli tak otępiali stosowanymi wobec nich metodami przesłuchań, że nie protestowali nawet wtedy, kiedy życie każdego z tych kleryków kończyło się tym samym – strzałem w potylicę.
…“Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.”.
Chrystus w Ogrodzie Oliwnym poci się krwawym potem nie tylko dlatego,
że widzi swoją mękę i upokorzenie,
że przeżywa trwogę konania,
że sam “na śmierć się gotuje”.
On naprawdę “obarczył się naszym cierpieniem,
On naprawdę dźwigał nasze boleści
…a myśmy Go za skazańca uznali, za godnego pogardy,”
za kogoś, kim można bezkarnie pomiatać, z kogo można się bezkarnie śmiać.
Warto zrobić sobie rachunek sumienia i zapytać: ile z tych cierpień ja sam spowodowałem, do ilu niewinnych cierpień (być może nawet śmierci), ja się przyczyniłem?

Tak łatwo jest się wzruszać cierpieniami Chrystusa,
tak trudno dostrzec tegoż samego Chrystusa w człowieku żyjącym obok mnie.

Jezus wylewa pot, bo widzi ludzką obojętność na cierpienie, na zadawany ból, na odzieranie z godności.

Jakże dzisiaj Jezus cierpi bo Jego Meka i Krzyż są powodem bluźnierstwa w jednym z teatrów naszej ojczyzny,
w mieście gdzie rządzi osoba należąca do Odnowy w Duchu Świętym
i gdzie wierzący, przynajmniej za takich się podający – nie widzą w tym nic złego.
Jezus poci się krwawym potem, bo widzi te zgorszenia, widzi ludzkość,
która odrzuca Jego Mękę, Jego zbawienie.
Ba, robi sobie z tego kpiny, plugastwa i obrzydliwe diabelskie seanse.
To ludzkość!
A ja?…
Ile Jezus musi wypocić tej krwi zanim ja się nawrócę.
Zanim przestanę go katować w drugim człowieku?
Myślami, mową, uczynkiem …ale także i zaniedbaniem czyli umyciem rąk, albo co gorsza pocałunkiem Judasza.
Gdy trzeba mieć odwagę i powiedzieć – ja się z tym nie zgadzam.
Albo:
Ja nie mam prawa osądzać nikogo.
Kiedy mogę powiedzieć: dość! Nie godzi się tak mówić, oceniać, skazywać!
Ile jeszcze Jezus będzie wylewał krwawy pot nade mną?
Niech to będzie pytanie na najbliższy tydzień Wielkiego Postu.
Ile jeszcze Jezus będzie wylewał krwawy pot nade mną?

Ks. Rafał Cudziło

Modlitwa w Ogrojcu Read More »

Grzech

BRAK UFNOŚCI DO BOGA PODSTAWĄ GRZECHU
Rdz 3, 1-6
A wąż1 był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: «Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?» 2 Niewiasta odpowiedziała wężowi: «Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, 3 tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli». 4 Wtedy rzekł wąż do niewiasty: «Na pewno nie umrzecie! 5 Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».
6 Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł.

Nieposłuszeństwo Bogu może rodzić się z braku zaufania do Bożej Miłości. Nie potrafimy uwierzyć, że Bóg pragnie naszego dobra, że przykazania i nakazy Boże nie są dla nas ograniczeniem wolności, ale drogowskazem pośród niebezpieczeństw życia.
Czy zdarza się, że chcesz być mądrzejszy/a od Pana Boga w zakresie wiedzy, co jest dobre, a co złe? Czy masz zaufanie do wszystkich Jego przykazań?

GRZECH ODDALA OD BOGA
Rdz 3, 7-10
7 A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski.
8 Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. 9 Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: «Gdzie jesteś?» 10 On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się».

Grzech pierworodny sprawił, że zmienił się nasz sposób widzenia rzeczywistości. Wstydzimy się przed Bogiem naszej natury, zranionej przez grzech.
Nie potrafimy pokazać się Bogu tacy, jacy jesteśmy. Nie potrafimy stanąć w prawdzie przed sobą i Bogiem. Rządzi nami pycha. Chcielibyśmy być doskonali jak Bóg, bez wad, grzechów i słabości. W rzeczywistości uciekamy wtedy przed Miłosierdziem Bożym. Grzech oddala nas od Boga, jednakże nadal możemy doświadczać Łaski Boga, choć jest to utrudnione.
A jak to wygląda w Twoim życiu?

WSZYSCY ZGRZESZYLI
Rz 3,23
23 wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej,

Wszyscy jesteśmy obciążeni grzechem pierworodnym. Wszyscy mamy wrodzoną nieufność do Boga i skłonność, aby Go nie słuchać. Nie ma ludzi bez winy. Nawet najwięksi święci wiedzą, co to jest grzech, może zresztą oni najbardziej… Nawet najświętsze dusze pozbędą się swych ułomności dopiero w Niebie mówiła Św. Teresa z Lisieux.
Czy rozumiesz, co oznacza być pozbawionym chwały Bożej?

DUCH ŚWIĘTY PRZEKONUJE ŚWIAT O GRZECHU
J 16, 8-9;
On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. 9 O grzechu – bo nie wierzą we Mnie;

2Sm 11,1 – 12,25
1 Na początku roku, gdy królowie zwykli wychodzić na wojnę, Dawid wyprawił Joaba i swoje sługi wraz z całym Izraelem. Spustoszyli oni [ziemię] Ammonitów i oblegali Rabba. Dawid natomiast pozostał w Jerozolimie.

Grzech Dawida – Batszeba

2 Pewnego wieczora Dawid, podniósłszy się z posłania i chodząc po tarasie swego królewskiego pałacu, zobaczył z tarasu kąpiącą się kobietę. Kobieta była bardzo piękna. 3 Dawid zasięgnął wiadomości o tej kobiecie. Powiedziano mu: «To jest Batszeba, córka Eliama, żona Uriasza Chetyty». 4 Wysłał więc Dawid posłańców, by ją sprowadzili. A gdy przyszła do niego, spał z nią. A ona oczyściła się od swej nieczystości i wróciła do domu. 5 Kobieta ta poczęła, posłała więc, by dać znać Dawidowi: «Jestem brzemienna».
6 Wtedy Dawid wyprawił posłańca do Joaba: «Przyślij do mnie Uriasza Chetytę». Joab posłał więc Uriasza do Dawida. 7 Kiedy Uriasz do niego przyszedł, Dawid wypytywał się o powodzenie Joaba, ludu i walki. 8 Następnie rzekł Dawid Uriaszowi: «Wstąp do swojego domu i umyj sobie nogi!» Uriasz opuścił pałac królewski, a za nim niesiono dar ze stołu króla. 9 Uriasz położył się jednak u bramy pałacu królewskiego wraz ze wszystkimi sługami swojego pana, a nie poszedł do własnego domu.
10 Przekazano wiadomość Dawidowi: «Uriasz nie wstąpił do swego domu». Pytał więc Dawid Uriasza: «Czyż nie wracasz z drogi? Dlaczego nie wstępujesz do własnego domu?» 11 Uriasz odpowiedział Dawidowi: «Arka, Izrael i Juda przebywają w namiotach, podobnie też i pan mój, Joab, wraz ze sługami mego pana obozują w otwartym polu, a ja miałbym pójść do swojego domu, aby jeść, pić i spać ze swoją żoną? Na życie Pana i na twoje, czegoś podobnego nie uczynię»1. 12 Dawid więc rzekł do Uriasza: «Pozostań tu jeszcze dziś, a jutro cię odeślę». Uriasz został więc w Jerozolimie w tym dniu. Nazajutrz 13 Dawid zaprosił go, aby jadł i pił w jego obecności, aż go upoił. Wieczorem poszedł [Uriasz], położył się na swym posłaniu między sługami swojego pana, a do domu swojego nie wstąpił.
14 Następnego ranka napisał Dawid list do Joaba i posłał go za pośrednictwem Uriasza. 15 W liście napisał: «Postawcie2 Uriasza tam, gdzie walka będzie najbardziej zażarta, potem odstąpicie go, aby został ugodzony i zginął».
16 Joab obejrzawszy miasto, postawił Uriasza w miejscu, o którym wiedział, że walczyli tam najsilniejsi wojownicy. 17 Ludzie z miasta wypadli i natarli na Joaba. Byli zabici wśród ludu i sług Dawida; zginął też Uriasz Chetyta. 18 Joab przez wysłańców zawiadomił Dawida o całym przebiegu walki. 19 Posłańcowi dał następujące wyjaśnienie: «Jeśliby po opowiedzeniu królowi całego przebiegu walki do końca 20 król wpadł w gniew i zapytywał cię: „Dlaczego zbliżyliście się tak do miasta, by toczyć walkę? Czyż nie wiedzieliście, że strzelają z muru? 21 Kto zabił Abimeleka, syna Jerubbaala?3 Czyż nie kobieta, która zrzuciła na niego z muru kamień młyński, tak iż umarł w Tebes? Czemuż podchodziliście aż pod mury?” – powiesz: Sługa twój, Uriasz Chetyta, zginął również».
22 Posłaniec poszedł. Po przybyciu oznajmił Dawidowi wszystko, z czym go Joab posłał. 4. 23 Posłaniec odpowiedział Dawidowi: «Udało im się przemóc nas i wyjść przeciw nam w pole; odparliśmy ich aż do bramy. 24 Tymczasem łucznicy zaczęli strzelać z muru do twych sług. Dlatego to zginęło kilku ze sług królewskich. Zginął też sługa twój, Uriasz Chetyta». 25 Dawid oznajmił posłańcowi: «Tak powiesz Joabowi: „Nie trap się tym, co się stało. Miecz dosięga raz tego, raz innego. Bądź wytrwały w walce przeciwko miastu i zniszcz je!” Ty sam dodaj mu odwagi!»
26 Żona Uriasza dowiedziawszy się, że Uriasz, jej mąż, umarł, opłakiwała swego pana. 27 Gdy czas żałoby przeminął, posłał po nią Dawid i sprowadził do swego pałacu. Została jego żoną i urodziła mu syna. Postępek jednak, jakiego dopuścił się Dawid, nie podobał się Panu.

1 Pan posłał do Dawida [proroka] Natana. Ten przybył do niego i powiedział:
«W pewnym mieście było dwóch ludzi,
jeden był bogaczem, a drugi biedakiem.
2 Bogacz miał owce i wielką liczbę bydła,
3 biedak nie miał nic, prócz jednej małej owieczki, którą nabył.
On ją karmił i wyrosła przy nim wraz z jego dziećmi,
jadła jego chleb i piła z jego kubka,
spała u jego boku i była dla niego jak córka.
4 Raz przyszedł gość do bogacza,
lecz jemu żal było brać coś z owiec i własnego bydła,
czym mógłby posłużyć podróżnemu, który do niego zawitał.
Więc zabrał owieczkę owemu biednemu mężowi
i tę przygotował człowiekowi, co przybył do niego».
5 Dawid oburzył się bardzo na tego człowieka i powiedział do Natana: «Na życie Pana, człowiek, który tego dokonał, jest winien śmierci. 6 Nagrodzi on za owieczkę w czwórnasób, gdyż dopuścił się czynu bez miłosierdzia». 7 Natan oświadczył Dawidowi: «Ty jesteś tym człowiekiem. To mówi Pan, Bóg Izraela: Ja namaściłem cię na króla nad Izraelem. Ja uwolniłem cię z rąk Saula. 8 Dałem ci dom twojego pana, a żony twego pana na twoje łono, oddałem ci dom Izraela i Judy, a gdyby i tego było za mało, dodałbym ci jeszcze więcej. 9 Czemu zlekceważyłeś <słowo> Pana, popełniając to, co złe w Jego oczach? Zabiłeś mieczem Chetytę Uriasza, a jego żonę wziąłeś sobie za małżonkę. Zamordowałeś go mieczem Ammonitów. 10 Dlatego właśnie miecz nie oddali się od domu twojego na wieki1, albowiem Mnie zlekceważyłeś, a żonę Uriasza Chetyty wziąłeś sobie za małżonkę. 11 To mówi Pan: Oto Ja wywiodę przeciwko tobie nieszczęście z własnego twego domu, żony zaś twoje zabiorę sprzed oczu twoich, a oddam je twojemu współzawodnikowi, który będzie obcował z twoimi żonami – wobec tego słońca. 12 Uczyniłeś to wprawdzie w ukryciu, jednak Ja obwieszczę tę rzecz wobec całego Izraela i wobec słońca». 13 Dawid rzekł do Natana: «Zgrzeszyłem wobec Pana». Natan odrzekł Dawidowi: «Pan odpuszcza ci też twój grzech – nie umrzesz, 14 lecz dlatego, że przez ten czyn odważyłeś się wzgardzić2 Panem, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze».
15 Natan udał się potem do swego domu. Pan dotknął dziecko, które urodziła Dawidowi żona Uriasza, tak iż ciężko zachorowało. 16 Dawid błagał Boga za chłopcem i zachowywał surowy post, a wróciwszy do siebie, całą noc leżał na ziemi. 17 Dostojnicy jego domu, podszedłszy do niego, chcieli podźwignąć go z ziemi: bronił się jednak; w ogóle z nimi nie jadał. 18 W siódmym dniu dziecko zmarło. Słudzy Dawida obawiali się powiadomić go, że dziecko umarło. Twierdzili: «Jeżeli, gdy dziecko jeszcze żyło, przemawialiśmy do niego, a głosu naszego nie usłuchał, to jak możemy mu powiedzieć, że chłopiec umarł? Może uczynić [sobie] coś złego». 19 Gdy jednak Dawid zauważył, że słudzy jego rozmawiają szeptem, zrozumiał, że dziecko zmarło. Pytał więc sługi swoje: «Czy dziecko umarło?» Odpowiedzieli: «Umarło».
20 Dawid podniósł się z ziemi, umył się i namaścił, zmienił swe ubranie i wszedłszy do domu Pańskiego oddał pokłon. Powróciwszy do domu zażądał, by mu podano posiłek, którym się pożywił. 21 Słudzy na to mu powiedzieli: «Co ma znaczyć twój sposób postępowania? Gdy dziecko żyło – płakałeś, lecz gdy zmarło – powstałeś i posiliłeś się». 22 Odrzekł: «Dopóki dziecko żyło, pościłem i płakałem, gdyż mówiłem sobie: „Kto wie, może Pan nade mną się ulituje i dziecko będzie żyło?” 23 Tymczasem umarło. Po cóż mam pościć? Czyż zdołam je wskrzesić? Ja pójdę do niego, ale ono do mnie nie wróci».
24 Dawid okazywał współczucie dla swej żony Batszeby. Poszedł do niej i spał z nią. Urodził się jej syn, któremu dała imię Salomon. A Pan umiłował go 25 i posłał3 [o tym wiadomość], i za pośrednictwem Natana nazwał go Jedidiasz3 – ze względu na Pana.

Warunkiem powrotu do Miłosiernego Ojca jest uznanie swego grzechu. Człowiek często nie potrafi sam go zobaczyć tak długo, dopóki Bóg mu go nie wskaże. Bóg niejednokrotnie posługuje się ludźmi, jak w przypadku króla Dawida. Król Dawid długo pozostaje zaślepiony, dopiero prorok Natan uzmysławia mu, jaki jest naprawdę.
Jak reagujesz, gdy ktoś pokazuje Ci Twoje grzechy? Czy zdarza się Tobie nie przyjmować prawdy o sobie, pokazanej przez innych?

UZNANIE SWEJ GRZESZNOŚCI
Mk 2, 17;
Jezus usłyszał to i rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

Łk 18, 10-14

«Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. 11 Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. 12 Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. 13 Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” 14 Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten1. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

Jezus został posłany do grzeszników. Bardzo ważne jest więc dostrzeżenie i uznanie własnej grzeszności.
Celem życia chrześcijańskiego jednak nie jest dążenie do osiągnięcia bezgrzeszności, ale wzrost w łasce. Jeśli to pierwsze jest celem – to wpadnięcie w faryzeizm jest niemal nieuchronne.
Z kim tak naprawdę się utożsamiasz – z celnikiem czy faryzeuszem?

MIŁOSIERDZIE BOŻE
Łk 15,11-32;
Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów. 12 Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. 13 Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. 14 A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. 15 Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie4. 16 Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. 17 Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. 18 Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu5 i względem ciebie; 19 już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. 20 Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. 21 A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu6 i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. 22 Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! 23 Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, 24 ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić.
25 Tymczasem starszy jego syn7 przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. 26 Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. 27 Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. 28 Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. 29 Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. 30 Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. 31 Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. 32 A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”».

Mt 27, 3-5
Wtedy Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym 4 i rzekł: «Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną». Lecz oni odparli: «Co nas to obchodzi? To twoja sprawa». 5 Rzuciwszy srebrniki ku przybytkowi, oddalił się, potem poszedł i powiesił się.

Czasem bezpieczniej jest być wielkim grzesznikiem niż porządnym chrześcijaninem. Jeśli przyjmiemy postawę zadowolonego z siebie i swoich uczynków syna, możemy się z Jezusem rozminąć. Jeśli nie potrafimy dostrzec w sobie grzesznika, to Miłosierdzie Boże jest nam niepotrzebne, ale może też być tak, że nasze grzechy nas przytłaczają i przesłaniają Miłosierdzie Boże, grozi nam wówczas wpadnięcie w rozpacz.
Jaka jest Twoja postawa względem Miłosierdzia Bożego? Czy nie jest Ci obce poczucie bycia „porządnym chrześcijaninem”, lepszym od innych?

O SZCZĘŚLIWA WINA…
Rz 5, 20
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska

Dzięki niej poznaliśmy bezwarunkową miłość Boga do nas. Grzech jej nie zmienił. A zatem jestem grzesznikiem kochanym przez Ojca w niebie – to jest sensacyjna dobra nowina. Św. Tomasz z Akwinu mówi: „Nic nie sprzeciwia się temu, żeby natura ludzka po grzechu została przeznaczona do jeszcze wyższego celu. Bóg, bowiem dopuszcza zło, aby wyprowadzić z niego jeszcze większe dobro.” A hymn wielkanocny Exsultet głosi: „O szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel”.
Jak rozumiesz te słowa? Czy potrafisz je przyjąć do własnego życia?

Grzech Read More »

Popielec

 Środą Popielcową rozpoczęliśmy czas czterdziestodniowej pokuty czyli umartwienia ciała, które to umartwienie uszczęśliwia duszę.
Podczas Mszy świętych homilię wygłosił Ksiądz Proboszcz Józef Turoń, następnie z wikariuszem ks. Rafałem dokonali aktu posypania głów popiołem.
Na wieczornej Eucharystii miało miejsce także spotkanie dzieci klas III, przygotowujących się do I Komunii Świętej.

Popielec Read More »

turniej tenisa

 W sobotę 25 lutego 2017 roku w Gorzycach odbył się ministrancki Dekanalny Turniej Tenisa Stołowego.
Z naszej parafii wzięli udział: Szymon Kowalik i Jakub Burdzy.
Chłopcy dzielnie walczyli i otrzymali wyróżnienia.

turniej tenisa Read More »