Niedziela Chrztu
Dlaczego Pan Jezus przyjął chrzest? Jak rozumiem mój własny chrzest? Dlaczego proszę Kościół o chrzest dziecka? Jakich owoców tego sakramentu spodziewam się w życiu osobistym, małżeńskim, rodzinnym i społecznym?
Zstąpienie Ducha Świętego na Pana Jezusa przyjmującego chrzest i głos Boga Ojca nakazujący wypełnianie Jego przykazań miały miejsce podczas modlitwy. Wydarzenie nad Jordanem jest zapowiedzią Pięćdziesiątnicy, kiedy apostołowie zgromadzą się na modlitwie w Wieczerniku razem z Maryją. Oznacza to, że zesłanie Ducha Świętego jest odpowiedzią Boga na modlitwę zjednoczonej w miłości wspólnoty. Pan Jezus objawia się jako wzór Osoby modlącej się i wypełniającej wolę Bożą.
Chrzest Chrystusa nad Jordanem jest epifanią, czyli objawieniem się Trójcy Świętej, i jednocześnie ukazaniem Go jako Syna umiłowanego i cierpiącego Sługi zapowiedzianego przez Izajasza. Wydarzenie chrztu było uniżeniem się Pana Jezusa, który stał się pokornym Sługą i Barankiem biorącym na siebie grzechy świata.
Sakrament chrztu świętego jest zanurzeniem naszego wcześniejszego sposobu życia, w którym bronimy siebie kosztem innych, w mękę i śmierć Chrystusa. Wówczas wyrzekamy się złego ducha, ducha życia dla siebie, a otrzymujemy Ducha, którego Jezus Chrystus zesłał Kościołowi po swoim zmartwychwstaniu. Dlatego sakrament chrztu świętego uzdalnia do umierania, czyli tracenia życia, a tym samym do dzielenia się swoim życiem, odpłacania dobrem za zło, a nade wszystko przebaczania.
Prośmy Pana Jezusa, by dał nam moc Ducha Świętego do życia zgodnego z tajemnicą chrztu.
Po raz pierwszy miał miejsce Orszak Trzech Króli w naszej parafii Radomyśl nad Sanem.
Wyruszyli razem, jako mędrcy, aby szukać prawdy, aby odnaleźć źródło, aby pokłonić się Królowi królów! Mędrzec to ten, który ma odwagę szukać, pytać, ryzykować, przekraczać samego siebie i własne schematy myślowe. Mędrzec daje się prowadzić prawdzie i światłu. Po długiej wędrówce znaleźli. Byli głęboko poruszeni. Może zupełnie nie spodziewali się, że będzie to dopiero dzieciątko czule wtulone w ramiona matki. Wierzyli jednak, że jest On tym zapowiadanym od wieków! Czy mam odwagę szukać mojego Pana i Króla? Ile potrafię dla Niego zaryzykować?
Nowy Rok i nowy początek! Dlatego u progu tego nowego czasu raz jeszcze przypatrujemy się Dziecięciu! Ono jest znakiem nadziei, wszystko jeszcze przed Nim, jest małe, kruche i potrzebujące. Podobnie ten dany nam rok łaski, kolejny w naszym życiu. Wszystko jeszcze przed nami i to wszystko należy otoczyć troską, odpowiedzialnością, miłością, dobrocią. Dlatego podążamy ku Świętej Bożej Rodzicielce, aby Ona nauczyła nas troski o życie, i to ludzkie, i to Boże w nas!
Męczeństwo św. Szczepana przeżywane tuż po Bożym Narodzeniu przenosi naszą uwagę z betlejemskiej groty i śpiewu aniołów na dramatyczne wydarzenie związane z ukamienowaniem pierwszego męczennika. Czy nie za szybkie jest to przejście? Liturgia chce nam dzisiaj uświadomić, z czym wiąże się jest pójście za Jezusem. Musimy być przygotowani na to, że jeśli zajdzie taka potrzeba, trzeba będzie złożyć ofiarę z życia. Zapowiedź tego znajduje się w dzisiejszym fragmencie Ewangelii. „Brat wyda na śmierć brata, a ojciec dziecko”. Śmierć św. Szczepana przyniosła wiele duchowych owoców. Jednym z nich mógł być uczestniczący w tym wydarzeniu i rzucający kamieniami Szaweł – późniejszy Paweł. 
Maryja doświadczyła szczególnego wybrania ze strony Boga. Bycie matką Syna Bożego to największy przywilej, jaki mógł otrzymać ktokolwiek na ziemi. Łaska ta nie wbiła Maryi w pychę. Pozostała Ona nadal dziewczyną z Nazaretu, gotową nieść pomoc swojej krewnej Elżbiecie. Przez całe ziemskie życie towarzyszyła dyskretnie Jezusowi i apostołom, nigdy nie uzurpując sobie prawa do jakiegoś szczególnego traktowania. Wpatrując się w przykład Maryi, warto zadać sobie pytanie, czy łaski i przywileje, jakie otrzymuję, nie wbijają mnie w pychę. Jeśli jakikolwiek dar duchowy albo funkcja miałby być dla mnie powodem do wynoszenia się nad innych, to lepiej go nie przyjmować.