Sanktuarium

Radość

Radość, w bogatej palecie kolorów naszego życia, odgrywa niebywałą rolę. Chodzi o radość prawdziwą, czyli taką, która ma związek z Bogiem, o radość, która jest darem, darem który wypełnia nas od wewnątrz. „Pan, twój Bóg jest pośród ciebie, Mocarz – On zbawi, uniesie się weselem nad tobą, odnowi swą miłość, wzniesie okrzyk radości” (So 3,17).

Powołani przez Boga do życia jesteśmy przez Niego doskonale wyposażeni. Wyposażeni na miarę jaką wyznacza sam Bóg – każdy na swoją miarę, każdy inaczej, „inaczej” jednak nie znaczy gorzej.

Na co oczekuje Bóg?

Spróbujmy sobie wyobrazić, że wchodzimy do pokoju, który ktoś urządził według swojego gustu: umieścił tam fotografię swoich rodziców, obrazek z dzieciństwa, pamiątkę po przyjacielu… Wchodzimy do takiego pokoju i widzimy jak wszystko wokół mówi o jego mieszkańcu.
Podobnie jest z nami. Jesteśmy jak izba Boga. Bóg umieścił w nas wiele swego, swoje najbardziej osobiste „rzeczy”. Wszystko w człowieku przypomina o jego Stwórcy. Czy może więc dziwić, że ON – nasz Stwórca oczekuje na dobre owoce naszego życia, oczekuje abyśmy żyli ku Jego chwale, promieniowali pięknem i radością, które w nas zaszczepił?

Co się stanie, jeżeli damy miejsce Bogu?

Radość, w bogatej palecie kolorów naszego życia, odgrywa niebywałą rolę. Chodzi o radość prawdziwą, czyli taką, która ma związek z Bogiem, o radość, która jest darem, darem który wypełnia nas od wewnątrz. Radość to również owoc spotkania z żywym Jezusem, przyjęcia do swojego serca i życia Ducha Świętego i pozwolenie Mu, by prowadził nas swoimi ścieżkami.
Pełnią życia i radości jest sam Jezus, jeśli więc damy mu miejsce w nas, ma On moc sprawić, że każde spotkanie z Nim będzie przemieniać nasz smutek w radość, troskę w głęboką ufność a lęk w pewność, że Pan jest blisko i że wystarczy nam Jego łaski (por. 2 Kor 12,9).
Św. Jana zdradza nam pragnienie Jezusa: „To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna” (J 15,11). Pragnieniem Jezusa jest bowiem, byśmy mieli udział w Jego radości, by Jego radość była w nas. I by ta radość była pełna.

Niezbity motyw do radości

Każdego dnia jednak – czasami aż do bólu – doświadczamy, że nasze życie jest splotem tego, co piękne i bolesne, łatwe i trudne, tego, co przynosi uśmiech i cierpienie, jak więc pośród tego zachować radość, której Jezus tak bardzo dla nas pragnie? Niech kluczem do odpowiedzi na to pytanie staną się słowa papieża Franciszka: „Z Jezusem jest prawdziwa radość”. Potrzeba nam więc odnaleźć głębokie motywy radości, jakimi jest miłość i dobro. I tu znów z pomocą przychodzi nam św. Jan, w spisanej przez niego ewangelii czytamy: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem” (J 15,9). Nieskończona i niezgłębiona miłość Boga do nas jest niezbitym motywem radości, bo w sercu samego Boga – pełnym miłości do nas – jest niewyczerpane źródło naszej radości.

O największej radości

Dobro natomiast, i to czynione i to przyjmowane, będzie nas uczyć, że na wielką radość składają się małe radości, których nie brak naszemu codziennemu życiu, dostrzeżemy je jeśli tylko szeroko otworzymy oczy naszego serca.
Radość największa to pewność, że Jezus jest z nami – jest realnie i żywo obecny – na wszystkich zakrętach naszego życia. Jeśli pozwolimy Mu wchodzić we wszystkie miejsca naszego życia, gdzie jeszcze panuje mrok, szarość, może lęk i smutek to On będzie nas wyprowadzał krok po kroku ku prawdziwej radości.

A na koniec jeszcze raz oddajmy głos papieżowi Franciszkowi, niech jego słowa staną się dla nas zachętą, by każdego dnia modlić się i zabiegać o radość, a gdy nam nie wychodzi i wciąż mamy jej za mało, to wraz ze wschodzącym słońcem trzeba nam po prostu próbować jeszcze raz…
„Radości nie można zatrzymywać: musi iść naprzód. Radość jest cnotą pielgrzymującą. Jest to dar, który podąża na drodze życia, podąża z Jezusem: przez głoszenie, przepowiadanie Jezusa, radość wydłuża i poszerza drogę. Jest to właśnie cnota ludzi wielkich, tych wielkich, którzy są ponad małościami ludzkimi, nie dających się wplątać w małe wewnętrzne sprawy wspólnoty, Kościoła: zawsze spoglądają na horyzont” (papież Franciszek).

s.M. Edyta Kapij

 

Radość Read More »

Przebudzenie do życia

Jak obudzić się do życia? Paradoksalnie to właśnie wiara daje życie, bo wiara rodzi pragnienia. Jakie dziś mam pragnienia? Bez odpowiedzi na to pytanie nie ma mowy o pasji życia.

 

Obudzić się do wiary

Spróbujmy przez chwilę przyjrzeć się naszej codzienności. Ciągle w biegu, ciągle w hałasie, ciągle on- line… Rzeczywistość wymaga od nas funkcjonowania na najwyższych obrotach. W przeciwnym razie- jesteśmy do niczego…
Niestety, osiągając kolejne sukcesy zawodowe, naukowe, finansowe, dajemy się okraść z czegoś nieskończenie cenniejszego- z naszych relacji. Zwłaszcza z tej najważniejszej- z Panem Bogiem. Ten brak, choć prawie niezauważalny, owocuje w nas głęboką samotnością i poczuciem bezsensu. Robimy coraz więcej, żyjemy coraz szybciej, a w głębi serca wciąż nosimy niczym nie dającą się zapełnić pustkę…
Jednak odkrycie tej prawdy wcale nie musi nas przerażać. Przeciwnie – to właśnie jest pierwsze miejsce, które trzeba nam obudzić! Ta pustka jest przestrzenią, w której na nowo możemy spotkać się z Bogiem. Wystarczy tylko… chcieć z Nim być!
Bez względu na to, ile mamy lat lub jaki wykonujemy zawód, jedyne, czego pragnie dla nas Pan Bóg, to móc dawać się nam bez żadnej miary, bez żadnych ograniczeń..! Przeszkodzić możemy Mu jedynie my sami – naszą niewiarą i obojętnością.
Spróbujmy więc zapytać siebie: Czy zapraszam Boga do mojej codzienności? Czy dostrzegam, jak troszczy się o mnie? Czy jestem Mu za to wdzięczny/a? Żywa wiara kiełkuje w nas wtedy, gdy zaczynamy szukać Bożej Obecności w prostych, codziennych wydarzeniach. To właśnie jest pierwszy krok do prawdziwego przebudzenia.

Obudzić się do pragnień

Kolejną ważną sferą, która być może pozostaje w nas uśpiona, jest sfera naszych pragnień.
Warto każdego dnia na nowo stawiać sobie pytania: Czego pragnę? Po co po raz kolejny wstaję rano z łóżka?
Pragnienia mają to do siebie, że to właśnie one „napędzają” nas do działania. One nadają sens temu, co robimy. Jeśli przestaję w moim życiu pragnąć, zdążać do jakiegoś określonego celu, to w pewnym sensie się poddaję, pozwalam, by o kształcie mojej codzienności decydowali inni. Tracę zapał i wolę walki…
Tymczasem nasze serca utkane są z pragnień! Tęsknią za głębią, za prawdziwym życiem! To wszystko, co próbujemy w nich zagłuszyć, uciekając do coraz to nowych zajęć, spotkań, hałasu, jest niczym innym, jak najczystszym pragnieniem Boga! Pragnieniem Pełni, którą może dać jedynie On sam…
Boży obraz, który w sobie nosimy, wyraża się właśnie w ten sposób – jako naglące przypomnienie naszego Początku i Celu… i zaproszenie, by nie przestawać do tego Celu zmierzać…
Czy widzę w sobie te pragnienia? Czy pozwalam im dojść do głosu?

Obudzić się… do pasji!

Odpowiadając na te pytania, dochodzimy do decydującego momentu. Rozbudzenie w sercu wiary doprowadziło nas do poznania naszych najskrytszych pragnień. Teraz stajemy przed wyborem – możemy pozostać na tym etapie i stopniowo znów pogrążać się w letargu albo… obudzić się definitywnie!
Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej, jak odważyć się pójść za pragnieniem! Zgodzić się, by niepokój poszukiwania utraconego Raju stale nas napędzał i odnawiał… To otworzyć dla Boga całe swoje serce i chłonąć Go, i sycić się Nim w Eucharystii, w Jego Słowie…
Wchodząc krok po kroku w ten Boży wymiar, zaczniemy dostrzegać życie w innych barwach, odkryjemy nowe doświadczenia, przestrzenie… Choć na zewnątrz wszystko pozostanie takie, jak dawniej – ci sami ludzie, ta sama praca, te same problemy… Jednak serce naprawdę obudzone zdolne jest do widzenia głębiej- życie staje się jego pasją, przestrzenią zdobywania Serca samego Boga.
W pracy, w szkole, w domu… Wszędzie tam możemy przyjmować i rozdawać Jego miłość, szukać Go i znajdować… I co dzień na nowo przecierać oczy ze zdumienia!

Postulantka Urszula Leszyńska

Przebudzenie do życia Read More »

Uwielbienie

 Uwielbienie to taki moment, kiedy w końcu nie mówię Bogu jak wielkie są moje problemy, tylko mówię moim problemom jak wielki jest Bóg.

„Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Zrozumiałam, że my często traktujemy Boga tylko w kategoriach „daj”, budzimy się i od razu pobłogosław, wesprzyj, udziel i tak cały czas – potrzebujemy Boga, bo chcemy Jego darów, a mało kto przychodzi, by być dla Niego Samego! UWIELBIENIE – TO „JESTEM” DLA CIEBIE SAMEGO! Może wato odkryć moc tej modlitwy… Uwielbiać, to znaczy tyle samo, co ubóstwiać, mieć na pierwszym miejscu, mieć w wyobraźni, uczuciach, sercu. Uwielbiać to znaczy uznawać wartość, przedkładać ponad inne wartości, kochać nade wszystko. Kiedy wielbimy Pana i Zbawiciela moc Boża staje się naszym udziałem. Stajemy się dyspozycyjni na to, co Bóg chce nam objawić.

Więcej radości

Uwielbienie Boga zawsze czymś skutkuje. Pierwszym owocem uwielbienia jest radość. Mamy narzędzia w kościele, które sprawiają, że nie muszę być smutna. Prawdziwe uwielbienie sprawia, że twarz się zmienia. Z uwielbienia wychodzę człowiekiem przemienionym radością Bożą. „To proste modlić się o jakieś łaski. Trudniejsza jest modlitwa uwielbienia, jednak to ona jest modlitwą prawdziwej radości. Ona przynosi nam radość bycia szczęśliwymi przed Panem” – mówił papież Franciszek. Modlitwa uwielbienia jest przede wszystkim modlitwą radości oraz modlitwą pamięci o tym, co Pan zrobił dla nas. – z jaką czułością mi towarzyszył, jak się uniżył, pochylił się jak tatuś, który schyla się nad dzieckiem, by mogło samo chodzić.

Więcej wolności

Drugi owoc, który widać po uwielbieniu to jest uwolnienie od trosk. Przychodzę ciężki, wychodzę lekki. Troski nieprzestaną istnieć, ale one się gdzieś topią w uwielbieniu. To nie jest rozwiązanie problemu – tylko przestaje się tym przejmować. Problemy dalej są. Ale moja nadzieja tak złożona jest w Bogu, że przestaje się troskać. Oczywiście to musi być prawdziwe uwielbienie. Bo można tak uwielbiać, że troska wzrasta. Uwielbienie ma to do siebie, że ja patrzę na to, co Bóg czyni, a nie na to, co człowiek czyni. Zajmuje się dziełem Boga. UWIELBIENIE TO JEST TAKI MOMENT, KIEDY W KOŃCU NIE MÓWIĘ BOGU JAK WIELKIE SĄ MOJE PROBLEMY, TYLKO MÓWIĘ MOIM PROBLEMOM JAK WIELKIEGO MAM BOGA!

Więcej pokoju

Uwielbienie daje pokój. Stajesz się człowiekiem pokoju. My bardzo często mylimy pokój od spokoju. Duch św. nigdy nie daje spokoju. Duch św. sprawia, że jestem zdolny do walki i tej walce mam pokój w sercu. To jest działanie uwielbienia. A człowiek Boży to jest człowiek pokoju.

Najważniejsze – więcej Boga

Uwielbienie daje spotkanie z Ojcem, z dobrym Ojcem, z miłością Boga. Jeżeli nie doświadczam miłości Boga to znaczy, że mam więcej uwielbiać. Oczywiście to jest nie jedyne narzędzie, by doświadczyć miłości. Mamy też inne. Ale uwielbienie bardzo konkretnie prowadzi do spotkania z miłością, która przenika całego człowieka. Bóg który czeka nieustannie na człowieka. Upadam, wstaję, znowu upadam, a On ciągle czeka – „wróć synu, wróć córko” i czeka, wygląda i czeka. TO JEST DOBRY OJCIEC. Doświadczenie dobroci Boga to jest, że On mnie całego zna, wszystko o mnie wie i mówi „nie zawiodłem się”. Bóg złożył w nasze serca uwielbienie i chce byśmy stawali się ludźmi uwielbienia. Uwielbienie nie jest zależne od naszego nastroju i samopoczucia to jest głębokie wezwanie, które Bóg składa w nasze serce. Kiedy mówimy: „bądź błogosławiony”, co robi Bóg? – mówi nam to samo, ty też bądź błogosławiony, ja Ci błogosławię. Kiedy my błogosławimy Boga, uwielbiamy Go, to On klęka u naszych stóp i chce na usługiwać. Uwielbiając Pana przywołujesz jego obecność i stajesz twarzą w twarz z Bogiem.

Więcej zaufania

Każda forma szczerej modlitwy otwiera drzwi naszego życia dla Bożej mocy. Lecz modlitwa uwielbienia wyzwala więcej mocy Bożej niż jakakolwiek inna forma prośby. Pismo św. daje przykłady, pokazujące to raz po raz. Nie ma wątpliwości, że Boża moc i obecność jest blisko, gdy Go wielbimy. On faktycznie zasiada, zamieszkuje, trwa w naszych uwielbieniach. Przypomnijmy sobie choćby Jozafata lub Jozuego jak zwyciężyli swego wroga. Gdy przyszło im wałczyć z większym wrogiem, zaufali Bogu i spełnili jego nakazy, które wiązały się właśnie z uwielbieniem. Ważnym krokiem w akcie uwielbienia Boga jest odwrócenie wzroku od groźnych okoliczności, a w miejsce tego – spojrzenie na Boga. Czy możemy sobie wyobrazić reakcję dowódców na widok malutkiego zespołu śpiewaków wychodzących przeciw nim na pole bitwy? Tutaj nasze ludzkie rozumienie wysiada… Gdyby Jozafat zdecydował się na „bezpieczne rozwiązanie” i nakazał swym ludziom walczyć, to wynik byłby zupełnie inny. Zasada biblijna jest jasna: akceptacja następuje przed zrozumieniem. Jozafat i wielu innych nigdy by się nie ośmieliło zrealizować Bożego planu, gdyby upierali się przy zrozumieniu go. Lecz Oni zaufali Bogu i tego nam często najbardziej brakuje. Nie wiadomo, co myśleli sobie tamci mieszkańcy? Ale wiemy to na pewno, że MOC BOŻA DZIAŁAŁA, GDY JEGO LUDZIE WYKAZALI ZAUFANIE I PEWNOSĆ POPRZEZ WIELBIENIE BOGA.

Bóg działa i zwycięża w taki sposób i według zasad, które wyglądają całkiem głupio i przeciwnie wobec naszej ludzkiej mądrości i strategii. Dlatego dziś może trzeba na nowo usłyszeć to zaproszenie: Sprzedaj wszystko co masz… sprzedaj to, co staje na drodze twojej relacji ze Mną, relacji z Ojcem, z siostrą, sprzedaj to, co niszczy twoją bezinteresowność… Czy jesteś gotowy? Sprzedaj, i zacznij uwielbiać – czyli bądź dla Boga i pozwól, by On był dla ciebie i zajął się Twoimi sprawami! To jest uwielbienie! Bo właśnie wtedy, kiedy zajmujemy swoje miejsce, uznając kim wobec Niego jesteśmy i Kim On jest, pozwalamy Mu działać w sobie. I wtedy doświadczamy najhojniejszego obdarowania.

s.M. Laureta Kobylińska

Uwielbienie Read More »

Światowe Dni Młodzieży w Krakowie

Wyjazd na ŚDM z naszej parafii był wyjątkowo spontaniczny – żadnych biletów na parkingi, żadnych wejściówek na plac celebry.
Ot, tylko radosny Boży entuzjazm i opieka Maryi.
Trzema samochodami – oklejonymi licznymi emblematami – wyjechaliśmy w sobotę 30 sierpnia wieczorem i udało nam się dojechać prawie do Niepołomic, zaledwie kilka kilometrów od Brzegów.
Tymczasem gdy inni mieli do pokonania pieszo nawet 20km.
Po pewnych trudnościach znaleźliśmy się …w sektorze A1, w pobliżu ołtarza.
Noc spędzona miedzy przyjaznymi obcokrajowcami, dźwięki murzyńskich bębnów, chłód poranka i upał dnia sprawiły że długo będziemy pamiętać te wyjątkowe chwile.

 

Światowe Dni Młodzieży w Krakowie Read More »

Nasza parafia na spotkaniu z Ojcem Świętym

W środę 27 lipca w Godzinie Miłosierdzia trzy samochody wyruszyły z ks. Rafałem do Częstochowy na dziękczynienie za 1050 rocznicę Chrztu Polski i spotkanie z Ojcem Franciszkiem. Pielgrzymi uczestniczyli w Apelu Jasnogórskim przy telebimie w Alejach NMP. Większość nocowała w autach, była tez możliwość noclegu u sióstr zakonnych. Parking mieliśmy zaledwie 800 m od Jasnej Góry a miejsce w sektorach dla VIP-ów czyli najbliżej ołtarza, ksiądz Rafał koncelebrował Mszę św. z Ojcem Franciszkiem i innymi kapłanami a także rozdawał Komunię św. W jasnogórskim dziękczynieniu wzięło udział ponad 600 tysięcy pielgrzymów, wypełnione były jasnogórskie błonia, przyległe place i parki, Aleja NMP. Należy dodać, iż nasze parafialne pielgrzymki zarówno samochodowe jak i autokarowe są wyjątkowo radosne i maja wyjątkowy klimat, dlatego zarówno młodzież jak i dorośli chętnie biorą w nich udział, także ci spoza parafii.

Nasza parafia na spotkaniu z Ojcem Świętym Read More »

Tygodniowa pielgrzymka rekreacyjna do Zakopanego

Ponad 20 uczestników wzięło udział w tygodniowej rekreacyjnej pielgrzymce do Zakopanego.
Limit miejsc wynikał z możliwości logistycznych i noclegowych.
Przewodnikiem duchowym był ks. Rafał, wikariusz, wielki miłośnik gór.
Młodzież i dorośli z parafii Radomyśl i okolic korzystali przez tydzień z wędrówek górskich, basenów i innych atrakcji, których w Zakopanem i okolicach nie brakuje.
Był to kolejny w tym roku wyjazd do Zakopanego z naszej parafii, poprzednie w lutym i czerwcu gromadziły kolejno po 70 i 50 osób.
Codziennie pielgrzymi uczestniczyli we Mszy Świętej w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach, niektórzy także w innych nabożeństwach.
Tym razem pogoda nas nie rozpieszczała, ale wszyscy zadowoleni wrócili do swoich rodzin.

Tygodniowa pielgrzymka rekreacyjna do Zakopanego Read More »

Lipcowe nabożeństwo fatimskie

Kolejne w tym roku nabożeństwo fatimskie w środę 13 lipca miało temat „Miłosierdzie w człowieczeństwie Jezusa”.
Zostało przeprowadzone przez ks. Waldemara Bieńko, wikariusza z Gorzyc.
Przybyło wielu pielgrzymów z różnych miejscowości.
Legion Maryi wraz ze swymi sztandarami reprezentował następujące parafie: Sandomierz, Tarnobrzeg, Połaniec, Nisko, Wola Baranowska, Durdy, Gorzyce, Zaleszany, Majdan Zbydniowski, Kotowa Wola, Chwałowice, Krzaki.
Obecni byli pielgrzymi między innymi z Mielca, Stalowej Woli, Pysznicy, Kłyżowa, Zbydniowa, Pniowa i okolicznych parafii.
Przybyło także samochodami kilkunastu pielgrzymów z grupy sandomierskiej pieszej pielgrzymki.
Wielu pielgrzymów skorzystało z Sakramentu Pokuty.
Liturię Eucharystii oprawiła schola parafialna z pomocą animatorów muzycznych z Sandomierza i okolic.
Cieszy fakt, iż mimo niezbyt licznej grupy naszych parafian z każdym miesiącem przybywają pielgrzymi z innych miejscowości naszej diecezji, a nawet spoza diecezji.

 

Lipcowe nabożeństwo fatimskie Read More »

Obóz harcerski w Karwieńskich Błotach II

Organizowany przez parafię Rzymskokatolicka w Radomyślu nad Sanem obóz sportowo – wypoczynkowy na Bazie Obozowej Hufca ZHP Mielec „Słoneczna Polana” został zarejestrowany przez Kuratorium Oświaty w Rzeszowie pod nr 3319/POD/2016r.
Odbył się w dniach 29.06 – 12.07. 2016r.
Komendantem Obozu był Ks. hm Józef Turoń.
Obowiązki wychowawców pełnili Dh phm Renata Partyka, pani Edyta Maciurzyńska, Pan Piotr Maciurzyński, dh. pwd. Karolina Chmielowiec, dh Dawid Kopeć.
W tym roku wyjazd na Słoneczna Polanę związany był z obchodami 30 – lecia istnienia Bazy ZHP Hufca Mielec. Oprócz kadry na obóz wyjechało 51 dzieci i młodzieży , nie tylko harcerskiej, z naszej parafii i innych środowisk.
Z okazji Jubileuszu Słonecznej Polany na bramie naszego obozu znalazły się namalowane kwiaty, a poszczególne zastępy przyjęły nazwy różnych kwiatów.
Pierwsze dni pobytu nad morzem były słoneczne, więc korzystaliśmy z kąpieli w spokojnym morzu pod czujnym okiem ratownika Piotra Maciurzynskiego i wychowawców. Wykorzystaliśmy dobrą pogodę na zrealizowanie już w sobotę „Neptunaliów” i ci, którzy pierwszy raz byli na obozie w liczbie 28 osób zostali przyjęci do królestwa Neptuna i mogą już prawnie korzystać z morza.
Przez dwie niedziele uczestniczyliśmy w jubileuszowych Mszach św. przy kaplicy Matki Bożej Fatimskiej, odprawianych przez Ks. hm. Józefa Turonia, w których uczestniczyło około 350 osób z obozów i gości Słonecznej Polany.
W realizacji programu przeszkadzały nam przelotne opady deszczu i burze, które zganiały nas z plaży, boisk sportowych i placów zabaw. Pogoda sprzyjała nam podczas wycieczek.
Pierwsza w sobotę do wesołego Miasteczka we Władywostowie dostarczyła nam wiele szaleństw i wyrabiania odpowiedzialności za wykorzystanie otrzymanych, darmowych żetonów na różne urządzenia.
Druga do Trójmiasta we wtorek rozpoczęła się wczesnym wstawaniem, aby zdążyć n koncert Organowy w katedrze w Gdańsku – Oliwie. Po koncercie prawie 3 godziny trwała wędrówka po Gdańskim Ogrodzie Zoologicznym, gdzie mogliśmy zapoznać się z bogatym zbiorem ptaków i zwierząt, żyjących w klatkach i zagrodach. Największym zainteresowaniem cieszyły się surokatki i małpy.
Następnym punktem wycieczki było Stare Miasto w Gdańsku, gdzie tradycyjnie zrobiliśmy wspólne zdjęcie przy Neptunie, Akwarium w Gdyni ze zbiorem pięknych mieszkańców morza. Najbardziej podobało się tym, którzy byli pierwszy raz.
Po spacerze wybrzeżem Gdyńskim z „Darem Pomorza” i „Błyskawicą” posililiśmy się w Rumi w MC Donaldzie i zakupami w Biedronce.
Trzecia wycieczka na Hel – początek polski we czwartek rozpoczęła się obserwacja foczek we Fokarium na Helu. Duża fala na morzu nie pozwalała nam wypłynąć z portu, więc atrakcją stał się prysznic na falochronie przy latarni na Helu.
W trakcie obozu były realizowane różne konkurencje sportowe między drużynami i zastępami, jak również konkursy na ciszę nocną i czystość w namiotach. Najspokojniejszym zastępem w nocy były „Niezapominajki” z zastępową Emilką Słowik, a o czystość w namiotach najlepiej dbał zastęp „Cieciorki” z zastępową Wiktorią Międzik.
Wycieczki piesze do Karwi, dyskoteki, trawoteki i koncert zespołu Weekend w Karwi rekompensowały nam brak słońca i kąpieli w morzu.
Codzienna Msza Święta odprawiana w namiocie, wśród codziennego życia obozu karmiła nas Słowem Bożym i Ciałem Pana Jezusa, gdzie ponad połowa uczestników przystępowała do Komunii św.
Nasz obóz rozpoczęliśmy modlitwą w kościele w Radomyślu, polecając się Matce Bożej Bolesnej i Pocieszenia.
Przez cały obóz czuliśmy tę opiekę i wszyscy zdrowi wróciliśmy we wtorek o 6 rano do swoich rodzin.

Ks. hm Józef Turoń, Komendant Obozu

 

Obóz harcerski w Karwieńskich Błotach II Read More »