BartymeuszJezusie, Syna Dawida, ulituj się nade mną!

Choć wielu próbowało uciszyć Bartymeusza, on się tym nie zrażał i krzyczał jeszcze głośniej za Jezusem. Nie zawsze rady innych mogą iść we właściwym kierunku. Gdyby ów niewidomy żebrak nie był tak zdeterminowany, nie dostałby się nigdy do Jezusa. Rozeznanie duchowe nie ma nic wspólnego z salonowym savoir vivrem. Czasem trzeba umieć podjąć radykalne i zdecydowane działania, aby wypełnić wolę Bożą. Jezus przywrócił Bartymeuszowi na nowo wzrok. Zobaczył, że człowiek ten może zdziałać jeszcze wiele dobra w swoim życiu i dał mu życiową szansę. Miejmy odwagę krzyczeć odważnie za Jezusem, wzywać Jego pomocy. Tak, aby nas usłyszał. A potem idźmy, czyniąc dobro. 

Rozważania zaczerpnięte z „Ewangelia 2015” Autor: ks. Mariusz Krawiec SSP