Nabożeństwo i cześć dla Matki Bożej Radomyskiej trwa od pokoleń. Od ponad 450 lat wierni z różnych stron Polski pielgrzymują do Radomyśla i zanoszą modły do Matki Boskiej Zjawiennej. Żywa tradycja podaje wiadomości, że kult Matki Bolesnej Zjawiennej rozpoczął się w XV wieku.

Kiedy w roku 1843 parafianie radomyscy zwrócili się do księżnej Felicyty Lubomirskiej z Charzewic o pomoc w odbudowie kościoła na Zjawieniu, spisali przekazane im przez przodków opowiadania i przytoczyli je księżnej Lubomirskiej. Przytoczył je również Alojzy Skoczek w „Historii Radomyśla nas Sanem".

Pierwsze z opowiadań mówi: „Kiedy San wpadał do Wisły na wprost Sandomierza (około 1440 r.), w miejscu, gdzie stoi Radomyśl, były wielkie bagna i lasy Puszczy Sandomierskiej i Zaklikowskiej. Tylko gdzieniegdzie były szałasy pasterskie, szczególnie blisko góry porośniętej niebotycznymi sosnami. U stóp tej góry rozciągała się piaszczysta równina z łąkami, na których pasło się bydło z okolicznych wsi. Gdy inni wieczorami palili ogniska i śpiewali pieśni, żona jednego z pasterzy, Jana Kowalika, nazywana Baśką Kowalichą, szła na górę i tam się modliła.

Pewnego wieczoru, wśród spokojnej ziemi i gwiaździstego nieba Kowalicha woła pasterzy na górę i tak do nich rzecze: Moi kochani, dobrze nam na tych piaskach nocować i bawić się, ale nie wypada ze wszystkim o Panu Bogu i Matce Najświętszej zapominać. Chodźmy ze wschodem i zachodem słońca zawsze w las na górę, a chodźmy zawsze, dopóki żyć będziemy.

Odtąd rano i wieczór pasterze chodzili modlić się na górę, a Jan Kowalik postawił kapliczkę z choiny. Wzgórze nazywano Górą Kowalichy lub Kowalichą.

Od tamtych czasów kto tylko był w pobliżu tej góry, każdy szedł do kapliczki, w której był obraz Matki Bożej Bolesnej.”

Druga opowieść przytoczona w książce A. Skoczka pochodzi z czasów augustiańskich. „Kiedy na górze Kowalichy, zwanej już Zjawieniem, stała kapliczka z obrazem Matki Bożej Bolesnej, niedługo po sprowadzeniu augustianów do Radomyśla, pewien kupiec spławiał Sanem tratwy do Wisły. Była wtedy taka powódź, że kupiec i flisacy byli w wielkim niebezpieczeństwie. Wołali ratunku, ale nikt ich nie słyszał. Wtedy kupiec w wielkim uniesieniu klęka na tratwie i woła: Matko Boża ze Zjawienia ratuj nas, a wystawię tu z tego drzewa kościół na Twoją chwałę. Wtedy tratwy zbliżyły się ku brzegowi, ludzie się zbiegli i wszystko uratowali.

Z tego drewna modrzewiowego jako wotum wybudował ów kupiec na Zjawieniu kościół pod wezwaniem Matki Bożej Bolesnej. Był to kościółek dość duży, miał trzy ołtarze, większy chór z organami i sygnaturkę z dzwonem. W głównym ołtarzu umieszczono obraz Matki Bożej Bolesnej słynący wielkimi łaskami.

Augustianie, przejąwszy w 1625 r. parafię w Radomyślu, zastali już kult słynącego łaskami obrazu Matki Bożej Bolesnej na Zjawieniu i bardzo gorliwie poświęcali się rozszerzaniu tego kultu.

Wierni, pielgrzymujący na Zjawienie, ofiarowali Matce Bożej Bolesnej w XVII wieku srebrną koronę wysadzaną drogimi kamieniami, dwie srebrne sukienki na obraz, wielką ilość wotów - sreber, korali, pereł. Wszystkie wota, świadectwa łask otrzymanych od Matki Bożej Bolesnej na Zjawieniu przekazano na pomoc dla polskiego wojska w walce ze Szwedami. Gdy podczas potopu szwedzkiego w 1655 r. protestanci z północy dokonali najazdu na Rzeczpospolitą, ksiądz biskup krakowski Piotr Gembicki polecił przekazanie wotów z kościoła na Zjawieniu na wsparcie skarbu państwa w wojnie o odzyskanie niepodległości.

Duży wpływ na rozwój kultu maryjnego na Zjawieniu miały uroczyste obchody świąt i odpustów: w uroczystość Matki Bożej Bolesnej – piątek przed Niedzielą Palmową i Matki Bożej Pocieszenia - w niedzielę po św. Augustynie (po 28. sierpnia). Święta i odpusty obchodzono na Zjawieniu bardzo uroczyście. W wigilie większych świąt i odpustów śpiewano nieszpory. W święta za czasów augustiańskich bicie w dzwony, aspersja - pokropienie wiernych wodą święconą i procesja poprzedzały sumę. W czasie sumy przygrywała miejscowa orkiestra. Wierni pielgrzymujący na Zjawienie chętnie korzystali z udzielanych sakramentów świętych.

Ojciec Hieronim Schmidt, prowincjał augustianów w 1712 r., nazwał obraz Matki Bożej Bolesnej na Zjawieniu cudownym i wielkim skarbem. W swoich dekretach nakazał ojcom augustianom codzienne odprawianie mszy świętej na Zjawieniu, aby ożywić kult Matki Bożej Bolesnej i zalecił spisywanie doznanych łask. Niestety, księga ta, która wniosłaby wiele światła w historię kultu obrazu Matki Bolesnej w Radomyślu - zaginęła.

Kronika klasztoru augustianów z wieku XVII i XVIII zaznacza, że ludzie miejscowi i okoliczni z pokolenia na pokolenie mają wielkie nabożeństwo do Matki Bożej Bolesnej w obrazie na Zjawieniu.

W czasie zaborów i utraty niepodległości żywy kult Matki Bożej wytwarzał więź z rodakami. Sława cudownego obrazu, do którego ciągle pielgrzymowano, przekroczyła granice zaborów, a nawet i Polski. Cześć dla Matki Bożej Zjawiennej wspierała emigrantów, którzy wyjechali za chlebem do dawnych Prus, Saksonii, Danii, Francji, Ameryki i Kanady, pomagała żołnierzom walczącym na polach bitew I i II wojny światowej.

Głęboka pobożność maryjna trwająca od pokoleń, związana z kultem słynących łaskami wizerunków Matki Bożej, owocuje licznymi powołaniami z Radomyśla do służby Bożej. Są to przeważnie powołania do zakonów pielęgnujących w szczególny sposób kult Matki Bożej. Od początku kultu maryjnego pochodziło z Radomyśla siedmiu augustianów i jeden kapłan diecezjalny, a w czasach współczesnych dwóch bernardynów, jeden marianin, pięciu oblatów NMP,  jeden franciszkanin OFM , ośmiu kapłanów diecezjalnych oraz dwie siostry zakonne.

Rozwinięty za czasów augustiańskich kult maryjny i nabożeństwo do Matki Bożej Bolesnej i Pocieszenia okazał się bardzo mocny i trwa do dzisiaj, dając świadectwo głębokiej wiary pokoleń w opiekę i pośrednictwo Matki Bożej Radomyskiej.